Twoje konto

GTranslate

Tushetia noclegi

46 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
15 Kwiecień, 2009 - 21:01

Tushetia noclegi

Witam, dysponuję namiarami na miejsca noclegowe w przepięknej i dzikiej Tushetii. Osoby zainteresowane proszę o kontakt email.

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
12 Maj, 2009 - 09:45

wazne wjazd do tusheti

drogi do tusheti beda przejezdne od czerwca. u podnoza gor lezy mala wies nad rzeka Stori - Pshaveli. Tu mozna sie zatrzymac w domu Pato Hutuashvili. polecam pyszne sery i chleb - wszystko robione recznie na miejscu

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
16 Czerwiec, 2009 - 14:04

uzupełniam info:
Do Pshaveli dojeżdża się busem z Telavi (30 km). Kierowcy busów znają dom Pato Hutuashvili i podwożą pod samą bramę (trzeba tylko poprosić), poza tym we wsi sa strzałki prowadzące do tego domu. Pato posiada jeepa i zawozi turystów do Omalo (góry Tusheti).
Uważajcie na psy pasterskie, nie wolno podchodzic blisko stad.
Telefon (komorkowy) do domu Pato 899350549- komunikują się w języku rosyjskim.

Obrazek użytkownika magok
Kaukazofil
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 20.08.2007 - 17:06
18 Lipiec, 2009 - 14:41

Nocowałem w domu Pato i Any,bardzo gościnna rodzina, poza tym świetne miejsce do startu do Tushetii. Pato zna mnóstwo tzw. sekretnych miejsc (ruiny, kościółki), Ana jest z Tushetii i zna doskonale tamtejsze obyczaje.

Obrazek użytkownika Magdalena
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 14.06.2009 - 12:23
20 Lipiec, 2009 - 09:21

Tusheti

wlasnie wrocilam z Tusheti i nie moge sobie miejsca znalesc w Tbilisi. podobalo mi sie bardziej niz w nowej zelandii bo ludzie super. nieszkalam w Omalo u Eli, wszyscy ja tam znaja prowadzi cos takiego jak homestay.
wczoraj byl prezydent Sakaschvili na otwarcie parku narodowego i nawet mi dlon uscisnal!
Tusheti to cudo!

Obrazek użytkownika aro
aro
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 11 miesięcy temu
Dołączył: 23.04.2009 - 21:17
4 Sierpień, 2009 - 18:15

witam, planujemy na kilka dni wyjechac do Tusheti. czy moglibyscie podzielic sie informacjami na temat noclegow i dojazdu (najlepiej z Telavi)? najchetniej w gorach, ze wzgledu na brak auta (i czasu) Pshaveli nam nie pasuje :/
z gory dzieki!!!

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
4 Sierpień, 2009 - 18:35

do omalo jezdzi tylko prywatny transport-jeepy/ poniewaz droga jest dosyc trudna i dlatego nie jezdza w tamta strone busy. ceny sa rozne. z pshaveli jest najtaniej, poniewaz jest blizej tusheti niz telavi, a poza tym jesli jedziesz z telavi w gory tusheti i tak przejezdzasz przez pshaveli. pozdrawiam

Obrazek użytkownika mrt
mrt
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 05.08.2009 - 00:05
5 Sierpień, 2009 - 00:14

biedrona,mam też pytanie, jak orientacyjnie wyglądają ceny w domu Pato? Czy istnieje ryzyko, że nie będzie tam miejsc kiedy się zjawię?
Z góry dziękuje:)

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
5 Sierpień, 2009 - 18:23

W tym roku nocleg ze sniadaniem to 20 lari. Obiado-kolacja, czyli drugi posilek to 5 lari. Dla porownania najtansze noclegi w homestay'ach w Gruzji bez sniadania zaczynaja sie od 20 lari. Miejsce bedzie, poniewaz Tushetia nie jest opisana jeszcze w zadnym przewodniku i dlatego nie ma tam hord turystow z zachodu. Poza tym, Pato ma duzy dom. Mozna jechac w ciemno :)[/list]

Obrazek użytkownika Lord_Niziolek
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 01.07.2008 - 00:53
9 Sierpień, 2009 - 08:29

A co to są homestaye, bo chwilowo nie posiadam słownika polsko-polskiego?

Obrazek użytkownika Marysia
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 6 miesięcy temu
Dołączył: 28.06.2009 - 09:47
9 Sierpień, 2009 - 18:38

W Tushetii nie ma wiekszego problemu z noclegiem. Wystarczy pochodzic po domach i popytac - np. w Omalo ;) Nam udalo sie nocowac u bardzo milej gospodyni w znosnych warunkach za 15 lari.
Do Tushetii warto jechac i sie po niej pieszo powloczyc! Polecam :)
(nie wierzcie kierowcom jeepow - tam DA sie dojechac autostopem)
http://www.autostop2009.blogspot.com

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
10 Sierpień, 2009 - 09:36

dlaczego piszesz nie wierzcie kierowcom jeepow ? nie rozumiem Twoich intencji.
oczywiscie ze tam mozna dojechac stopem, tylko trzeba pamietac, ze mozna trafic na samochod nie do konca sprawny, albo kierowce, ktorego umiejetnosci jazdy po takim terenie pozostawiaja wiele do zyczenia lub kierowce podchmielonego - nalezy miec to na uwadze.
Ludzie, ktorzy utrzymuja sie z wwozenia turystow, zainwestowali w lepsze samochody- jeepy i nie bez kozery. Tu chodzi o bezpieczna jazde.
Taniej nie znaczy bezpieczniej !
Jesli tam bylas przyznasz ze droga jest bardzo trudna i dostarcza wrazen. I jeszcze jedno: natura - jestes bez szans jesli w drodze zlapie cie burza i akurat jestes na fragmencie gdzie przejezdzasz obok skalnych scian, z ktorych poleca potezne kamienie.... warto pomyslec i o tym.
Masz tu wybor: z kim, czym i za ile - tylko swiadomie.
To Kaukaz, nic podobnego do Krupowek tu nie znajdziecie.
[/list]

Obrazek użytkownika Marysia
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 6 miesięcy temu
Dołączył: 28.06.2009 - 09:47
10 Sierpień, 2009 - 09:54

Oj... ton wiadomosci dosc ostry. To informacja dla autostopowiczow (ktorych w Gruzji nie brakuje). Platni kierowcy jeepow probowali nas przekonac ze nikt inny poza nimi tam nie jezdzi i nie ma szans sie dostac tam autostopem. Z doswiadczenia wiemy, ze nie jest to trudne i mozna zaoszczedzic 50 lari (jadac w jedna strone z turystami porzadnym samochodem, a w druga z miejscowym- nivka w burzy). Zyjemy, mamy sie dobrze a pobyt i droge wspominamy milo. Polecamy odwiedzenie Tushetii:) Aha! w Zemo Alvanii (blisko Pshaveli) znajduje cie centum informacji turystycznej w ktorym mozna porozumiec sie po rosyjsku i po angielsku i uzyskac przydatne informacje. Biuro to jest nieoznakowane i znajduje sie przy parkingu platnych jeepow i marszrutek w duuuzym budynku naprzeciwko sklepow :)

Obrazek użytkownika bialy_6
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 8 lat 5 miesięcy temu
Dołączył: 12.06.2009 - 10:00
2 Wrzesień, 2009 - 12:06

Co do Pato i Any to nie są to jedyne opcje w Pszaweli. Ja ze znajomymi tam nocowaliśmy, ale cena jaką zapłaciliśmy była wysoka. 20 lari to dużo jak za takie warunki (warunki normalnie jak na wsi gruzińskiej). Bądź co bądź Ana to świetna i bardzo dobra kobieta. Złego słowa o niej nie powiem. Cena za nocleg duża, ale jak kogoś stać to śmiało, a najlepiej samemu porozmawiać z Aną (unikajcie rozmów pośrednich przez np Polaków).
Ja pojechałem na "rympał" do Gruzji, bez żadnych przewodników - wiem, że wystarczy pochodzić po ludziach, domach i popytać o nocleg we wszelakich miejscach Gruzji. Zawsze może być taniej, a co najmniej ciekawie, a na pewno wszędzie będzie gościnnie :)

Omalo było dla mnie takie sobie tzn. było świetne, ale bardziej przyjazne (przynajmniej dla mnie) były wioski dalej.
Dojazd do Omalo z Pszaweli to ładna grabież portfeli turystów. Można dojechać za darmo tak jak pisze Marysia - jeżeli ktoś ma czas i chęci to śmiało. 40 lari / osoba za dojazd autem terenowym to standardowa cena. Czyli 75zł za 70km to absurdalnie dużo. Widać, że narzekam na ceny. Sprawa polega na tym, że jeżeli wszędzie płaciłoby się tyle za dojazd albo noclegi w Gruzji to w porządku, ale nie lubię przepłacać jeżeli wiem, że pieniądze czasami się nie należą. Kierowca Toyoty z silnikiem V8 powiedział, że w drodze na górę i powrotnej auto spala mu ok 40-45 litrów benzyny (piszę, żeby to był dla Was jakiś wyznacznik jak będą mówi, że samo paliwo kosztuje ich 100 lari w 1 stronę ;)) Niebezpieczeństw nie ma co demonizować. Jest spoko. Tylko unikajcie pijanych kierowców to dojedziecie. Różnica w nivie czy jakiejś toyocie polega na tym, że w nivie jest mniej miejsca i nie ma tych wszelkich bajerów terenowych, ale dojechać dojedzie. Śmiało można próbować na stopa. Najlepsze wrażenia byłyby chyba w Kamazie. Trochę ich tam jeździ i podobno kosztuje ok 20lari, ale myślę, że śmiało Was zabierze za 10 albo za darmo ;)
Pato miał najdrożej - a Jeep to nie najlepszy samochód jaki tam jeździ. Warto z nim porozmawiać.
P.S. biedronka - jaka jest różnica w przypadku, gdy głaz spadnie na nivke w porownaniu do głazu na dachu jeepa? jakoś nie wydaje mi się, żeby było bezpieczniej w jeepie. poza tym jeździ dużo kierowców nivek i chyba każdy chce dojechać :)
jedźcie do tuszetii koniecznie jak możecie na to sobie pozwolić :)

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
3 Wrzesień, 2009 - 11:01

" i jeszcze jedno: natura - jestes bez szans jesli w drodze zlapie cie burza i akurat jestes na fragmencie gdzie przejezdzasz obok skalnych scian, z ktorych poleca potezne kamienie.... warto pomyslec i o tym."
- czyli nie pchaj sie w teren gorzysty jesli np. akurat niebo nad gorami jest zaciagniete ciemniejszymi chmurami, poniewaz wtedy najlepszy kierowca, czy dobry samochod Ci nie pomoga - Bialy czytaj uwaznie , tzn. ze zrozumieniem ;)

"wiem, że wystarczy pochodzić po ludziach, domach i popytać o nocleg we wszelakich miejscach Gruzji. Zawsze może być taniej, a co najmniej ciekawie, a na pewno wszędzie będzie gościnnie"
- zgadzam sie. obyczajowosc gruzinska, ich goscinnosc sa godne szacunku i do pozazdroszczenia. Poczytaj legendy gruzinskie i dowiesz sie wiecej o normach obyczajowych, ktore sa tu praktykowane z czystego serca. Nie rozumiem, dlaczego niektorzy turysci uwazaja ze moga to wykorzystywac. Takich (na "rympał") w Gruzji, niestety, nie brakuje.
Homestay to oficjalne miejsce pracy rodziny. Legalna forma sezonowego zarobku w Gruzji.

a wybor to rzecz indywidualna ...

p.s. W Omalo w homestay'ach nocleg zaczyna sie od 40 lari, warunki wiejskie;) woda z potoku przechowywana w baniakach[/list], zamiast toalet latryny, inaczej rzecz ma sie w hostelach, ale tam ceny sa wyzsze

Obrazek użytkownika dontomasson
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 7 miesięcy temu
Dołączył: 03.04.2009 - 10:55
3 Wrzesień, 2009 - 12:04

niestety nie tylko w Gruzji ich nie brakuje... Najeść się, przespać, najlepiej za darmo, wziąść nic nie dając w zamian i jeszcze to poczucie wyższości... Obserwuje te cechy u naszych rodaków w wielu miejscach. Potem wraca turysta do kraju, opowiada z wypiekami na twarzy jak to było fajnie w Gruzji i nagle okazuje się, że ktoś znajomy zapłacił za transport czy nocleg mniej... i już wyjazd nie był taki fajny, mamy poczucie straty lub wrażenie , że nie byliśmy przedsiębiorczy, następnym razem mocniej przyciśniemy Gruzinów... Prypomina mi się opowieść jak Bóg ofiarował człowiekowi spełnienie życzenia pod warunkiem,że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle...

Obrazek użytkownika bialy_6
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 8 lat 5 miesięcy temu
Dołączył: 12.06.2009 - 10:00
3 Wrzesień, 2009 - 12:49

Faktycznie, przeczytałem mało uważnie. Droga forumowiczko, napisałem o tych skałach w ten sposób, ponieważ niepotrzebnie nakreślasz drogę do Omalo jako "drogę śmierci". Czytając Twój wcześniejszy post nie mogłem się odeprzeć takiemu wrażeniu, stąd mój niepotrzebny domysł, że napisałaś o bezpieczniejszej jeździe Jeepem, również w przypadku spadających głazów.

Chyba każdy kto jedzie do Tuszetii, zdaje sobie sprawę, że jedzie w Kaukaz. Nie musisz każdemu uświadamiać, że tam jest dzika natura i w Omalo nie ma hotelu z basenem. Ja mam nadzieję, że ludzie jadący do Tuszetii w dzisiejszych czasach, zdają sobie sprawę co ich tam ciągnie i po co chcą tam pojechać. Styczność z dziką naturą w Gruzji jest łatwa i dostępna na każdym kroku - to i tamtejsi ludzie były powodem, dla którego od wielu lat pragnąłem odwiedzić Gruzję. Poza tym w Gruzji panują dość europejskie standardy życia (no może bardziej z tej Bałkańskiej części Europy), stąd nie ma się za bardzo czego obawiać.

Widzę, że pośrednio napisałaś, że jestem turystą, który wbija się "na krzywy ryj" wykorzystując lokalną gościnność.
Napisałem:
"wiem, że wystarczy pochodzić po ludziach, domach i popytać o nocleg we wszelakich miejscach Gruzji. Zawsze może być taniej, a co najmniej ciekawie, a na pewno wszędzie będzie gościnnie" - czyli, może być taniej jest równoznaczne z tym, że płacimy za nocleg - Biedrona, czytaj uważnie, tzn. ze zrozumieniem.

Przed wyjazdem do Gruzji przeczytałem kilkukrotnie ich historię i obyczajowość w portalach internetowych. Poza tym rozmawiałem ze znajomymi, którzy tam byli. Legend nie czytałem i za bardzo nie mam ochoty czytać, bo uważam, że legend słucha się bezpośrednio w rozmowach z lokalnymi mieszkańcami.
Jeżeli będziesz zostawała w homestay'ach, hotelach, będziesz chodziła po dzikich górach (bez wiosek) to Twój kontakt z prawdziwymi mieszkańcami, możliwość dłuższego przebywania z nimi, będą mocno ograniczone.
Obraziłaś mnie stwierdzeniem, że turyści wykorzystują ich gościnność (fajnie, że wiesz tak dużo o mnie na podstawie wypowiedzi na forum). Jestem przeciwny świadomym wykorzystywaniu ich wrodzonej gościnności, i jeżeli nie jest to przypadkowe nalegałbym zawsze na zapłatę, albo czułbym się niezręcznie. Taka jest opinia moja o tym.

Ceny.
No właśnie, jestem mało wymagającym osobnikiem. Wymagam w przypadku jeżeli płacę. Jeżeli płacę staram się być obiektywnym co do oceny za co płacę. Skomentowałem, że cena 20 lari jest dość wysoka jak za nocleg w pokojach wieloosobowych i skromnym śniadaniu. Jeżeli ktoś ma taką legalną działalność, to można od niego czegoś wymagać jeżeli mu za to płacimy (o ile nie wpraszamy się sami), a nie być jedynie pokornymi turystami, a wszystko tłumaczyć tym, że tam są inne warunki i oni są biedni. Owszem są. Dlatego płacąc za coś, spodziewasz się konkretnych rzeczy. Płacą za Sheraton w Warszawie nie spodziewasz się, że nie będą mieli jajek na śniadanie. Płacąc za na nocleg na gruzińskiej wsi, cieszysz się, jeżeli będzie możliwość umycia się.
Ja płaciłem za hotele w Tbilisi i w Batumi 50 lari za 4 osoby (pokoje z łazienkami i TVSAt - podkreślam, że nie były to najbiedniejsze hotele na przedmieściach). Kazbegi - nocleg i 2 duże posiłki 15 lari od osoby. W Omalo, ze względu na duże koszty transportu prowiantu oczywiście, że będzie drożej.
Mała ilość turystów i ich zgoda na ceny tam obowiązujące oraz ceny dojazdu powodują, że mieszkańcy życzą sobie 40 lari ze nocleg - a ludzie płacą - dlatego przyjęto to jako pewien wyznacznik skoro ludzie są w stanie zapłacić. No i w porządku. Ja nie płaciłem i nie uważam, żebym był lepszy od pozostałych. Zaznaczam, że nie można na całym Świecie dać się zwariować.
Po takich doświadczeniach pozwalam sobie stwierdzić, że 20 lari w niemałej miejscowości gruzińskiej to dużo.

Rozpisałem się niesamowicie i pewnie mało kto przeczyta do końca mój post, ale nie jest to bezcelowe. Mam pewne nie najmilsze doświadczenie. U Pato i Any poznałem Polkę, dla której wymienione ceny były normalne i oczywiste, bo przecież to Azja, to Kaukaz, tutaj nie ma europejskich standardów i tak trzeba płacić. Jeżeli zapłaciliśmy za obiad i spytaliśmy czy możemy dostać frytki to z jej strony pojawiło się stwierdzenie, że to nie McDonalds i jak śmiemy nadużywać gościnności Gruzinów. Ale przecież my za to zapłaciliśmy, a w Gruzji frytki i talarki jak dla nas były wszędzie dostępne - oczywiście, niezwykle sympatyczna i pracowita pani Ana, powiedziała, że przygotuje to nam (nie widać było problemu) i wynikło tam wcześniej małe nieporozumienie. Jeżeli nie było by takiej możliwości to przecież nic by się nie stało :) Ciepły posiłek przydaje się przed podróżą. Polka, straszyła nas, że jak nie weźmiemy Jeepa, to nie dojedziemy, albo osramy się na miętowo ze strachu itd........

Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem, ale jestem przewrażliwiony na takie reagowanie, wścibskie wtrącanie się w nie swoje sprawy i perfidne komentowanie niektórych rzeczy. Z jej reakcji chyba widać, że to ona przyjechała tam nieprzygotowana i to ona była zaskoczona tamtejszymi rzeczami bo jeżeli chodzi o Gruzję to jest na prawdę super i gorsze warunki są spokojnie w bliższej Albanii, w Bułgarii szału też nie ma, Afryka arabska jest zdecydowanie inna i trudniejsza.

Pozdrawiam

P.S. Mam nadzieję, że nie masz na imię Iwona.

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
5 Wrzesień, 2009 - 08:10

Pozostawiam Tw odpowiedz bez komentarza, to nie moj poziom dyskursu.[/list]

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
5 Wrzesień, 2009 - 11:35

j/w

Biały 6
Zupełnie się zgadzam z Tobą natomiast dziwię sie Biedronie ,że na kompetenntna , grzeczną i wyargumentowaną polemikę Białego 6 piszę ,że nie jest to jej poziom. Jeśli nie ten poziom to jaki...
Byłem w tym roku w Gruzji ponad tydzień autem w drodze do Azebejzanu i Iranu i musze stwierdzić ,że Gruzinom się trochę pomieszało w głowach pod wpływem zwiększonej ilości turystów w ostatnim okresie. Chca być częścią świata i pretendują do miana Riwiery natomiast standard usług turystycznych jest zupełnie nieadekwatny do cen - jak z Riwiery.
Biały 6 jest turystą podobnie jak ja a nie apologetą Gruzji i jak widzę ma słuszne i prawdziwe obserwację.
Każdy jedzie po co innego , część turystów wie co go spotka w tym kraju inni nie, ale każdy ma prawo swoje obserwacje wyartykułować.
Mimo upłuwu lat Gruzja nie może uporać się z tak podstawową sprawą dla rozwoju turystyki jak oznakowanie dróg, miast i dróg do atrakcji turystycznych. Mnóstwo nachalnych i wrogich naciagaczy pod nimi. Odmowa kupna widokówek czy przewodnika przed wejsciem{ mam swój} oznacza niewybredne epitety typu Polakom nic nie trzeba , Niemcy biora wszystko itp.
Kierwowcy są nieuprzejmi , na skrzyżowaniach trabia na kierowcę kiedy choć chwilę sie spózni z ruszeniem ze swiateł , wymuszają , zajeżdzaja drogę a na drogach w dalszym ciagu brak dekli w studzienkach kanalizacyjnych.O koniach w tunelach drogowych nie wspomnę.
Panie Sakashwili - to smierć dla zmotoryzowanego turysty nie znajacego realiów.
Ceny w stosunku do standardu są kosmiczne.
Taniej jest wszędzię. Tańsze sa Niemcy, Polska, Bułgaria, Ukraina, Turcja itp.
W Kutaisi za przecietny hotel za dwójką zarzadano 65 lari bez śnaidania czyli ok 130 PLN plus dwa lari za parking auta na terenie hotelu - to juz przegięcie.
Po targoiwaniu się zeszło na 52 z parkingiem. I tak za duzo.
W Mesti za nocleg ze sniadaniem w Guest Housie chce się od turysty 40 lari od osoby za nocleg ze snaidaniem. Nie skorzystalismy.
W Uszguli 60 lari od osoby itd....
To są ceny z kosmosu za to co jest za ta cenę.
Ale dla odmiany mały hotelik przy drodze wojennej po lewejj stronie tuz za mostem przed Passanauri kosztował 30 lari za dwójkę -bez sniadania. I to już była cena adekwatna do oferty.
Oczywiscie Biały ma rację , jęsli jesteś tyrysta płacacym za usługe to masz prawo domagać się oferty adekwatnej do ceny.
Kiedy w Lagodekhi przy granicy z Azerbejdżanem zawitaliśmy do gruzińskiego Buest Housa z wieczora { rano juz mielismy lecieć do Azerbejdżanu} i Włascicielka zobaczywszy samochód terenowy rzuciła cenę 70 lari ze sniadaniem od razu stwierdziłem ,że to za dużo . Ostatecznie zapłaciliśmy 59 lari i na dokładkę otrzymalismy jeszcze kolację.
Nietety coś złego sie stało z niektórymi Gruzinami w ciagu ostatniego roku.
Czyżby wojna z zeszłego roku sprawiła ,że Gruzini zyja dniem dzisiejszym , aby dzisiaj , ile zarobie dzisiaj tyle mojego , bo nie wiadomo co bedzie jutro????
Dobiło mnie Gori. Akurat bylismy tam w rocznicę wybuchu wojny rosyjsko gruzińskiej.
Pod pomnikem Stalina w Gori trwała gruzińska manifestacja antywojenna , wygłaszanoi mowy przeciw imperializmowi rosyjskiemu i za wolnościa , prawem do wolnosci dla narodów. Pod pomnikiem Stalina....
Jesli Gruzini tak pragna wolnosci dla siebie iinnych to czemu czczą Stalina , największego zbrodniarza wszechczasów i ciemiężyciela narodów, wroga wolnosci. Czy fakt ,że był Gruzinem usprawiedliwia ????
Ta hipoikryzja historyczna żle świadczy o Gruzinach iżle prorokuje na przyszłośc.
Przyrody, wrazeń nie opisuję bo to inna bajka, tym bardziej ,że autem przejechalismy drogę zUGDIDI, Mestia, Uszguli, Lentekhi, Kutaisi- bajka.
Wracając do turystyki ...
Może być tak ,że zanim zacznie się w Gruzji masowa turystyka wymuszajaca rozwój bazy turystycznej i konkurencje cenową to skończy się napływ turystów rozczarowanych pazernoscią Gruzinów. Koło zamknięte.
Turysta plecakowiec zbyt wiele korzyści finansowych temu krajowi nie przyniesie , bo plecakowiec ma zbyt mały budżet natomiast turysta z większym budzetem liczy pieniądze i oczekuje ceny adekwatnej do oferty . To wszystko.
W ciagu miesiaca przejechalismu 16.200km . Bylismy w Turcji, Gruzji, Azerbejdzanie, Iranie i w tureckim Kurdystanie.
Wszędzie spotykalismy się z różnymi ludżmi i sytuacjami. Niestety , najwięcej sytuacji wprawiajacych nas w zakłopotanie mielismy w Gruzji i naprawdę bylismy tym zaskoczeni pamiętajac Gruzję i Gruzinów z poprzednich wyjazdów. Przy czym również poprzednio płacilismy za wszystko i wszędzie.
To takie moje obserwacje turysty - być może subiektywne , ale własne.
Do Biedrony - chętnię będę dalej brał udział w tej polemice o ile nie napiszesz ,że poziom Ci nie odpowiada.
Piotr

Piotr

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
5 Wrzesień, 2009 - 16:20

turystyka w Gruzji

Witaj Tamada
Mielismy zawitać do Was , w planach nawet był dłuższy pobyt - zreszta zapowiadałem się. Niestety nic z tego nie wyszło. Nie wiedzielismy kiedy zajedziemy do Lagodekhi więc wczesniej nie dzwoniłem a kiedy juz byłem pewien daty było zbyt pózno aby się wpraszac i stawiać Cibie w kłopotliwej sytuacji. Wiedzielismy ,ze macie obłożenie- spotkaliśmy na Kazbegi wycieczke z Polski , której uczestnicy mówili ,że będą u Cibie nocować. Czas tez nas gonił bo trase mielismy wymagajacą i mało rezerwy.
Mam nadzieję ,że kiedyś do Was jedenak zawitamy.
Sorry, za taką krytyczna ocenę . Nie oceniam kraju i ludzi , oceniam tylko formę obsługi i postepowanie ludzi którzy byc może zamierzają żyć z turystyki dłuzej niz tylko jeden sezon. Tutaj Gruzini muszą się wiele nauczyć. Kiedy byliśmy w tym "strasznym" Iranie to w wielu hotelach na wstepie otrzymywałem cennik usłyug w tym hotelu. Nie spotkałem sie z tym w Gruzji poza jednym miejscem - w Uszguli. Ale tam o cennik dostałem do ręki dopiero kiedy ulokowałem sie w pokoju a wczesniej zapłaciłem wiele wiecej niz powinienem.Jesli cena spada od pierwotnej o 40 procent po wykazaniu chęci rezygnacji z pobytu to nie jest OK. Jesli rabat jest tak duży to oznacza ,ze pierwotna cena była wygórowana a turysta miał być naciagniety.
Tak jak napisałem sytuacja w Gruzji wiele usprawiedliwia . Mam nadzieję ,że za parę lat wszystkie negatywy o których pisałem będą tylko przeszłoscią. Tymczasem ,nalezy o nich pisać . Ten portal jest zródłem wiedzy dla turystów ale również dla Gruzinów o sobie . Wiedzac co krytukiujemy maja szansę wiele zmienić.
Pierwszą rzeczą powinien być pomnik Stalina, mam nadzieję ,że nigdy zaden polski polityk nie stanie pod tym pomnikiem przy zadnej okazji , nawet jesli będzie stał obok Saakaszwilego . Sakaszwili stojacy pod tym pomnikem i mówiacy o prawie narodów do wolnosci - to naorawdę szokujace.
Piotr

Piotr

Obrazek użytkownika Mateusz Bajek
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 5 miesięcy temu
Dołączył: 11.11.2006 - 17:39
6 Wrzesień, 2009 - 11:22

Tamada:
(...)Turystyke w Gruzji wspiera stabilna sytuacja.polityczna...W tym np.roku wiele osob zrezygnowalo z przyjazdu z uwagi na napiecie na na terenach stycznych z separatystycznymi Republikami.......było nadspodziewanie spokojnie chyba ,ze kogos nioslo pod granicę aby powygrażac Kremlowi....(...)

Chciałbym się nie zgodzić, najspokojniejsze dni najmilszych ludzi w tym roku spotkałem w Nikozi i Ergneti. I mimo pojękiwań mediów, że strzelają, że niebezpiecznie, że to, że tamto, wszyscy mówili, że jest tam spokojnie...

A co do komentarza Piotra, to chciałbym powiedzieć, że takich złodziei jak w północnym Iranie w czasie moich podróży spotkałem jedynie w południowym Azerbejdżanie... Taksówkarze wozili do "swoich" hoteli, kłamiąc, że inne nie istnieją (a istniały), panowie w hotelach twierdzili, że taniej, już być nie może. A mogło. Ale najlepsi byli chodzący wymieniacze pieniędzy z marżami na poziomie 8% :)
Dopiero dotarcie do naprawdę wielkiej prowincji sprawia, że płaci się tyle, ile się powinno. Ale czy wszyscy tam docierają?

Widać Piotrze trafiłeś w tym roku, podobnie jak ja na bardziej beznadziejną część narodu gruzińskiego. W każdym się tacy ludzie zdarzają i niestety nie udało mi się nie spotkanie takich, choć przez 2 lata ich omijałem.
A co do cen to zawsze podkreślam, spanie u ludzi w domach jest tanie i zwykle bardzo wygodne. Ze śniadaniem, obiadem i kolacją! :)

Pozdrawiam

Mateusz Bajek

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
6 Wrzesień, 2009 - 14:43

turystyka w Gruzji

Czesc
Kurczę, widać ,ze każdy ma jakieś inne spostrzeżenia z odwiedzanych krajów.
My z żoną jezdzimy wszędzie swoim autem wiec wydaje sie ,że mamy większą swobodę. Być może dzięki temu nie doswiadczyliśmy jakichś nieuczciwych tasówkarzy wozących do hoteli.Poza dwoma sytuacjami - raz w Gruzji , raz w Azerbejdzanie. W Iranie nie doświadczylismy żadnych przykrości ani nie bylismy w kłopotliwej sytuacji poza tym ,ze dwa razy mieszkaliśmy w kiepskich warunkach za moim zdanie zbyt wysoka cenę. Ale to betka. Czasami spalismy w takich norach w poprzednich latach ,że ciarki chodza po plecach. Czasami w namiocie czasami w aucie też trzeba było spać.
Rzeczywiscie korupcja w Azerbejdżanie jest - policja , przejescoa graniczne { ale w Astarze, w Lagodekhi było ok}, ceny bardzo wysokie , ale tez nie mielismy problemów specjalnych poza dwoma wymuszeniami od policji i raz na przejsciu granicznym w Astarze.
Pieniadze w Iranie wymieniałem zarówno oficjalnie w banku , nielegalnie w hotelu , jak tez nielegalnie u sprzedawcy złota na bazarze.
Jakichś wielkich róznic w kursie nie było, ale najlepszą cene dostałem na bazarze. I to chyba raczej była wymiana bez zarobku u tego złotnika. Uczynił to chyba bardziej z ciekawości niz chęci zysku.
Kiedyś dyskutowalismy na forum o noclegach u ludzi. Mieliśmy inne zdanie na ten temat ale oczywiscie każdy wybiera taka formę tyrystyki jaka mu odpowiada. Poza względami bezpieczeństwa , staramy sie unikać takiej formy noclegów z powodu braku intymnosci u prywatnych ludzi. Zawsze { kilka razy tak nocowalismy w trakcie naszych podrózy} taki nocleg wiaże się przewaznie ze wspólna kolacja, wielogodzinnymi zobowiazujacymi rozmowami i brakiem mozliwosci zadysponowania swoim wieczornym czasem w indywidualny , intymny sposób.
Kiedy jestem w hotelu , motelu, guest housie ja decyduję o swoim czasie i nie jestem narazony na nachalne czasami towarzystwo gospodarzy.
Nie jestem skrępowany obecnoscia gospodarzy kiedy ide sie myć wieczorem, rano, kiedy chrapię, albo za przeproszeniem puszczam bąka.
Może jesteśmy po prostu już trochę wiekowi i mniej otwarci niz młodzi ludzie czę sto preferujacy taki styl bytowania. A może wynika to po prostu z potrzeby przewidywalnosci i oodrobiny komfortu w czasie wymagajacych wypraw.
Kiedy w czasie miesiaca musze pokonać kilkanascie tysięcy kilometrów , nie mam asekuracji w postaci innego auta i dla większego bezpieczeństwa tylko ja prowadzę auto { jako bardziej doświadczony kierowca} to muszę być w miare wypoczety kazdego dnia, umyty i w dobrej formie. Nie zawsze przypadkowy - nawet jesli miły i sympatyczny - nocleg u przypadkowej osoby moze to zapewnić z powodów opisanych wyżej.
Ale to kwestia preferencji i sposobu podrózowania. Inaczej podróżuje ktos swoim autem , inaczej ktos kto dociera na miejsce samolotem , autobusem i dalej korzysta z transportu publicznego itd.
Moje obserwacje mam nadzieję pomogą innym zmotoryzowanym podróznikom i nie moga być wskazówka czy wyznacznikiem dla wszystkich. Suma naszych wspólnych doświadczeń opisana na stronach tego portalu pomaga innym wybrać odpowiedni sposób podrózowania, przestrzegać przed niebezpieczeństwami a pomóc dotrzeć do ciekawych miejsc.
Z tegorocznej samochodowej wyprawy mam spisaną relacje na blisko 100 stronach plus tysiace zdjęć. Całośc będzie w magazynie motoryzacyjnym Wyprawy 4X4 za jakiś czas. Większa część poświęcona będzie Gruzji i Azerbejdżanowi. Na razie nie mogę upublicznić tej relacji bowiem zagwarantowalismy temu magazynowi pierwszeństwo w publikacji.
Ale jak tylko sie ukaże w miesięczniku to jesli Administrator tego portalu jest zainteresowany mogę pózniej przekazać redakcji portalu opis tej wyprawy.Mógłby byż zamieszczony w jakichś odcinkach czy jakos tak
Ma on bardziej formę eseju z opisami przyrody, ludzi, historii i własnych refleksji niz tylko suchej relacji : zajechalismy tu, pózniej tam itd. Ale też będzie tam sporo praktycznych informacji dla przecietnego turysty, zarówno plecakowca jak i zmotoryzowanego.
Mam nadzieję ,że ta relacja przyczyni sie do bardziej przewodywalnego i miłego zwiedzania Kaukazu przez wszystkich.
To na razie.Pozdrawiam wszystkich.
p.s. W Iranie bylismy w Raszcie, Gorganie, Mashadzie, Gonabadzie, Kermanie, Bam, Sirjan, Shiraz, Esfahan, Hamedan i w wielu innych miejscah. Łacznie przejechalismy w Iranie ok.5500km
Piotr

Piotr

Obrazek użytkownika Magdalena
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 14.06.2009 - 12:23
6 Wrzesień, 2009 - 14:44

Tushetia noclegi

w Omalo placilam 30 lari za dzien za pelne wyzywienie.za dojazd do omalo placilismy 200 lari na 5 osob. nie skorzystalam z propozycji Biedrony i nie jechalam z Pshaveli ale tylko dlatego ze, ze kiedy bylismy w Pshaveli to nie moglismy znalesc tego Pato. i chyba dobrze bo po jakims czasie w Tbilisi natknelam sie na Polakow, ktorzy byli bardzo ale to bardzo niezadowoleni z jakosci uslug jakie ten gosc oferowal. nie bede wchodzic w szczegoly ale sami mieli cos tam napisac na forum.
pozdr, Magda

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
7 Wrzesień, 2009 - 21:55

W tym co piszecie jest dużo racji, tylko niepotrzebnie dyskusja przybrała taką ostrą formę w jednym miejscu. Byłem kolejny raz w Gruzji w sierpniu z zahaczeniem jeszcze o Armenie i Karabach. Po Armenii przez trzy dni jeździłem samochodem z wyporzyczalni. Ormianie jeżdżą podobnie jak Gruzini, trochę mniej trąbią ;-) Ale zauważyłem w Gruzji że oni nie trąbią z agresją tak jak często u nas tylko np ostrzegawczo - "uwaga wjeżdżam na skrzyżowanie". Oczywiście że brakujące dekle od kanałów i wyprzedzanie na trzeciego przed zakrętem (!) są normą w Gruzji ale jakoś nie raziło mnie to strasznie, po prostu jestem odporny na takie zachowania. Co do cen - wydaje mi się że 20 lari za głowę za noc to normalna cena. Oczywiście że zależy jeszcze jakie są warunki za te 20 lari ale przecież widziały gały co brały. Do Tuszetii w tym roku nie dotarłem, brakło czasu ale jesli uda mi się jechać tam za rok to pewnie, tak jak w Armenii weźmiemy auto z wyporzyczalni aby być nezaleznym od wszystkiego ;-)
Co do inwestycji w infrastrukturę ;-) i jakość usług to Irina zakupiła przenośne klimatyzatory ;-)
Pozdrawiam wszystkich

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
7 Wrzesień, 2009 - 23:05

samochodem po Gruzji

Chicken-
tak długo będziesz odporny na wyprzedzanie na trzeciego na zakręcie przez Gruzinów i na brak dekli w studzienkach dopóki nie skończysz w czarnym worku foliowym a pózniej w kostnicy... Czego nie zyczę ...

Przecież to śmierć , do takiego czegos sie nie mozna przyzwyczaić ani uodpornić. Jadąc po kiepskiej drodze wiesz ,że po takiej jedziesz i uważasz ale jadąc po dobrej asfaltowej drodze masz prawo przypuszczać ,ze nie będzie kilkumetrowego dołu na tej drodze.
W Zugdidi idąc wieczorem po ulicy mało się nie zabiłem w dziurze po studzience- idąc ...., nie jadąc . Wyobraż sobie samochód, który wpada jednym kołem w taką studzienkę. Wyobraż sobie ,że wieziesz swoją rodzinę , dzieci i wpadasz prawym kołem do studzienki . Auto nagle staje w miejscu . Urywasz zawieszenie , auto obraca się bokiem do siły bezwładnosci i kierunku jazdy a następnie koziołkuje bokiem . Pasżerowie jeśli nie są przypieci pasami wypadaja przez okna, otwarte od wstrzasów drzwi i rozbijaja głowy o asfalt , krawęzniki albo wpadają pod inne auta jadące z naprzeciwka. Jesli mają szczęście to konczy sie na kasacji auta i na ranach głów, kalectwie. Te dziury nie są niczym oznaczone....
W Kutaisi co druga studzienka nie ma dekla.
Byłem kilka razy w Gruzji autem i zawsze kiedy ja kieruje , to zadaniem mojej zony jest pilnowanie dekli ...
Nigdy się do tego nie przyzwyczaję i nie zrozumiem . Policja drogowa jezdzi nowymi Skodami, terenowymi Toyotami , policjanci drogowi noszą stylizowane na amerykańskie mundury , wojsko ma amerykańskie karabuiny M16 , a nie ma pieniędzy na pare tysięcy dekli na drogach.
W Armenii jakoś tego nie zauważyłem , również w Azerbejdżanie { raz jeden tylko } nawet ten "zły i barbarzyński" Iran potrafi lepiej zadbać o życie swoich obywateli.
Kurczę , tylko w Gruzji nie potrafią.
Kiedy w czasie ostatniej podrózy usiłowałem zmęczony zasnąć to zawsze kiedy przypomniałem sobie puste otwory po studzienkach w jezdni to do rana miałem z bani - nie dało sie juz zasnąć.
Ciekawy jestem statystyk wypadków z tego powodu .
Kiedy ktos sie mnie pyta co może grozić turyscie w Gruzji zawsze mówię ,że może grozić smierć z powodu braku dekla ........
Panie Saakashwili - to drobnostka , ale zapewniam ,że danie bezpieczeństwa setkom tysięcy kierowców na drogach w Gruzji da wiecej głosów w wyborach niż napinanie muskułów

Piotr

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
8 Wrzesień, 2009 - 09:47

Obserwując ruch drogowy w Gruzji zauważyłem że mimo osobliwego "stylu jazdy" tamtejszych kierowców to proporcjonalnie do tego stylu oraz stanu dróg nie ma chyba aż tak dużo wypadków (chyba nie widziałem żadnego poważnego), choć nie twierdze że ich nie ma. Ja tez widywałem niezabezpieczone studzienki, doskonale wiem o co chodzi. Do tego jestem zawodowym kierowcą a do tego wkładanie ludzi do worków o których piszesz nie jest mi również obce.

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika drBlack
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 3 dni temu
Dołączył: 31.05.2009 - 08:45
8 Wrzesień, 2009 - 16:59

Witam, kiedyś myślałem że albańscy kierowcy to kamikadze, ale po tegorocznym wyjeździe samochodem do Gruzji, Armenii i Kurdystanu zmieniłem zdanie :). Oprócz fatalnych warunków na niektórych drogach w Gruzji (przejazd drogą w okolicach Wardzii w mega ulewie autem nie-terenowym oraz zaparkowanie przed hotelem w Gori jednym kołem w rynsztoku pozostawiły trwały ślad w psychice :)) to przede wszystkom gruzińscy kierowcy zaskoczyli mnie swoją bezmyślnością i pomysłowością (wyprzedzanie na czwartego z prawej po nieutwardzonym poboczu). W pełni zgadzam się z p.Piotrem co do innego podejścia do podróżowania kiedy jedzie się samemu swoim samochodem z żoną i 8 -letnim dzieciakiem, jak my. Ostatecznie względy bezpieczeństwa są najważniejsze, a na wakacje nie jedzie się żeby oszczędzać. Mam jeszcze pytanie do p.Piotra co do Iranu. Jak wygląda tankowanie oleju napędowego, bo gdzieś czytałem o ograniczeniach w tym względzie i czy rzeczywiście jest konieczne wykupienie w PZMOT Carnetto di Pasage i wpłacenia kaucji 20.000 ?
pozdrawiam

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
8 Wrzesień, 2009 - 17:28

samochodem po Gruzji

Dr Black
Rzeczywiscie nie wjedziesz do Iranu autem bez karnetu . Kosztuje to 20.000 PLN. Tyle musiałem zapłacić w tym roku . Oczywiscie pózniej zwrot po oddaniu prawidłowo zamkniętego karnetu. Sam koszt wykupienia karnetu na 5 granic to 400 PLN. Należy złożyć wniosek o karnet 2 tygodnie wczesniej przed wyjazdem aby mieć pewność ,że się zdąży. Zwrot kaucji 20 000 w ciagu tygodnia po oddaniu karnetu.
Ropa kosztuje w Iranie około 5 groszy za litr. Ale aby zatankować ropę teoretycznie potrzebna jest specjalna karta chipowa , którą posiadaja tylko kierowcy cięzarówek irańskich . Samochody osobowe i małe prywatne cięzarówki w Iranie są tylko na benzynę ,nie rejestruje się aut osobowych z silnikiem diesla.
Można sobie z tym poradzić prosząc pracownika stacji lub innego kierowcę z irańskiej cięzarówki o uzyczenie karty. Ich to nic nie kosztuje bo za paliwo płacisz Ty sam.
W odległoscie ok 100 km od granicy z Turcją moga byc problemy z zatankowaniem diesla. Również cięzko kupić diesla w miastach.
Warto tankować wtedy kiedy juz masz połowę zbiornika , na wszelki wypadek. No i zapasowy kanister 10 l przynjmniej.
My przejechalismy po Iranie ok.5 500 km i bez problemów zawsze zatankowałem w sposób opisany powyżej.
Jadąc z powrotem nie wwieziesz ropy w kanistrze do Turcji, każą wylać - zbyt duz róznica cen.
Jeśli masz jeszcze jakieś pytania dotyczące Iranu to możesz pisać na priva.Zresztą wszystko jedno.

Chicken- mam nadzieję ,że nie odebrałeś mojego e-maila jako napastliwego. Jeśli tak to przepraszam...
Pozdrawiam
Piotr

Piotr

Obrazek użytkownika drBlack
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 3 dni temu
Dołączył: 31.05.2009 - 08:45
8 Wrzesień, 2009 - 17:40

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Na razie snuję mgliste plany na przyszłe wakacje. Mocno zaintrygował nas Iran więc zaczynam powoli zbierać informacje na ten temat. Jeśli decydowalibyśmy się na Iran, na pewno się odezwę z pytaniami w odpowiednim czasie.
pozdrawiam
drBlack

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
8 Wrzesień, 2009 - 22:01

Spoko, nie poczułem sie urażony choć obaj odbiegliśmy znacznie od tematu głównego :D i przy takim schodzeniu na manowce czasem budzą się demony :D

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika kniazix
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 6 lat 8 miesięcy temu
Dołączył: 17.05.2009 - 17:20
9 Wrzesień, 2009 - 13:01

Podziękowania dla Tamady za sierpniową rozmowę i pomoc w załatwieniu transportu do Omalo :)
A przy okazji odwiedzin w Domu Polskim udało się spotkać 2 Polaków i resztę podróży spędziliśmy razem, znaczy oni wciąż w Gruzji a ja już niestety w domu.
Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika Mateusz Bajek
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 5 miesięcy temu
Dołączył: 11.11.2006 - 17:39
9 Wrzesień, 2009 - 13:14

Piotrze! Chipy miewają jeszcze taksówkarze! Też trzeba prosić :)
A co do kosztów paliwa to się nie zgodzę, w miesiącu pierwsze 100 (albo 120) litrów kosztuje ok 30 gr/litr, a później drożeje do astronomicznych dla Irańczyków cen, 1,20 PLN za litr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

Mateusz Bajek

Obrazek użytkownika Piotr Karwecki
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 6 miesięcy temu
Dołączył: 01.01.2008 - 18:18
9 Wrzesień, 2009 - 19:20

paliwo w Iranie

Mateusz-
Przejechałem w Iranie prawie 6000 km , tankowałem kilkanaście razy diesla. Zawsze płaciłem ok.5 groszy za litr.
Opisujesz cenę benzyny - 30 groszy za litr kosztuje benzna, a nie ropa -ropa zawsze 5 groszy.
10 000 riali - 1 USD- OK.3 pln
1l benzyny -1000 riali- 0,3 pln
1l oleju napedowego - 165 riali - 0.05 pln
Mówię o rialach starych , od niedawna w obiegu sa zdenominowane riale, ale nie zmienia to faktu,ze olej napędowy { diesel } kosztuje w przeliczeniu ok.5 groszy za 1l.
Karty chipowe do taksówek dotyczą kart na benzynę, taksówki w Iranie sa na benzynę -wyłacznie.
Pytanie Dr. Blacka dotyczyło oleju napędowego.
Piotr

Piotr

Obrazek użytkownika Mateusz Bajek
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 5 miesięcy temu
Dołączył: 11.11.2006 - 17:39
9 Wrzesień, 2009 - 20:45

To ja już się zamknę ;)

Pozdrawiam niezmotoryzowanych :)

Mateusz Bajek

Obrazek użytkownika magok
Kaukazofil
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 11 miesięcy temu
Dołączył: 20.08.2007 - 17:06
9 Wrzesień, 2009 - 23:27

Chciałem wszystkim pogratulować umiejętności pisania na temat! Widzę, że z tego forum robi się powoli co komu do głowy przyjdzie, więc może coś o pingwinach? Jak myślicie Herzog miał racje, że pingwiny są gejami?

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
12 Wrzesień, 2009 - 09:11

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Obrazek użytkownika bart456
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 7 miesięcy temu
Dołączył: 09.12.2009 - 00:04
9 Grudzień, 2009 - 00:45

Witam.
Odświeżę trochę temat.
Odnośnie noclegów w Tushetii a dokładniej w Pshaveli.
Widzę, że Tamada i biały_6 też mieli przyjemność (a w zasadzie to nieprzyjemność) poznać NAWIEDZONĄ IWONKĘ.
Jakbyście ją kiedykolwiek spotkali szczególnie w Pshaveli, to nie wierzcie w ani jedno słowo, które mówi. Zazwyczaj przebywa właśnie u Pato.
Nam próbowała wcisnąć, że nic poza wspaniałym Jeepem Pato nie jest w stanie dojechać do Omalo. Co dla mnie jest już chore na wstępie bo jak coś może być lepszego do poruszania się po bezdrożach byłego ZSRR niż stara, poczciwa rosyjska Łada Niva, która wjedzie wszędzie. Oczywiście słyszeliśmy historię o spadających kamieniach, które co kilkadziesiąt metrów spadają na drogę i nie imają się tylko magicznego Jeepa Pato, który kosztuje 250 lari co jest oczywiście ceną za bardzo wygórowaną ( tak samo zresztą jak nocleg za 20 lari). Wg. Iwonki, skoro się zdecydowaliśmy jechać Ładą tzn., że mamy nie równo pod sufitem i przez głupotę ryzykujemy własne życie. I oszczędzając kilkadziesiąt lari możemy nie wrócić żywi.
Kto jechał tą drogą ten wie jakie są realia i jak droga wygląda. (Przy dobrej pogodzie to i SUV-em by tam przejechał).

A za Ładę płaciliśmy 170-180lari, i załatwiliśmy ją pod sklepem w ciągu 5 minut.

Kolejna rzecz to Iwonka chyba jest przekonana, że tylko i wyłącznie ona mówi po rosyjsku i nikt inny nie umie. Nie spodobała nam się cena 20 lari i grzecznie chcieliśmy podziękować za nocleg z racji, że i tak mieliśmy namioty. Jak chciałem to wytłumaczyć Anie to Iwonka nawet nie dała dojść do słowa tylko zrobiła wielką awanturę, że jak to dla nas 20 lari to może być drogo i co my sobie wogóle wyobrażamy, że nie zostajemy na nocleg. Oczywiście tłumacząc potem Anie po swojemu, z tym tylko szczegółem, że akurat po rosyjsku to my rozumieliśmy.

I naprawdę taki pseudo "adwokat", nie robi nic dobrego dla rodziny i interesu Pato, a wręcz szkodzi i to bardzo.

Dobra wystarczy tej krytyki.
Ale chciałem przestrzec wszystkich przed Iwoną z Pshaveli.
I przed Jeepem Pato, który jest dużo droższy od pozostałych środków transportu.

Ps. biały_6 - to nie Wy zostawiliście auto u Pato i nie z Wami się spotkaliśmy w Omalo tak koło 11 VIII?
Magdalena - to chyba my się z Wami się spotkaliśmy w Tbilisi

Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
9 Grudzień, 2009 - 23:37

Jak rany.... :D Co to za baba?????????? :P :) :D

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
10 Grudzień, 2009 - 00:14

Bart 456 kreowanie zainteresowania moją osobą zawdzięczam Twojej frustracji i niemożności pogodzenia się, że owego wieczoru wyszedłes na kompletnego ignoranta, nie mającego pojęcia o obyczajowosci tej społeczności?
Załóż wątek IWONA.
Znawco miejsc moich "rezydencji", informuję, że zazwyczaj- jak to określiłeś - przebywam nie w Pshaveli a w Sighnaghi. I to własnie tu można obejrzeć moje fotografie.

Do pozostałych użytkowników forum: nie piszę "nie wierzcie w ani jedno słowo" Bart 456, poprostu sami się przekonajcie, może być jeszcze zabawniej i barwniej :))))))))))))))))))))))

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
10 Grudzień, 2009 - 00:18

Nie bij... :D Wytłumacz :) może jakbys zamiast takiego focha coś sensownego napisała to inni przestali by po Tobie jeździć. Do Tuszetii w tym roku nie udało mi się dotrzeć, m.in. przez to co usłyszałem o kosztach. Ale jak się wszystko poukłada to dotre tam w przyszłym roku. Mam nadzieję.

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika Jasiek
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 27.05.2008 - 20:42
10 Grudzień, 2009 - 00:54

zmieńmy nazwę tego tematu na: "kogo jeszcze nie lubisz na forum kaukaskim?"
Ja jeszcze nie byłem w Tuszeti, a w przyszłym (latem, bo lecę tez zimą) roku planuję jechać samochodem- swoim albo cudzym, np. z Piotrem Karweckim:D:D
więc jakbyśmy się mieli nie zobaczyć w samolocie z Wa-wy, to do zoabczenia w Omalo albo u Iriny na Ninoshvili.
Pozdro i spuście z tonu;)

Odradzam Tbilisi OLD TOWN HOSTEL

Obrazek użytkownika bart456
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 7 miesięcy temu
Dołączył: 09.12.2009 - 00:04
10 Grudzień, 2009 - 10:39

Ja tylko opisałem fakty - wyciągnięcie wniosków pozostawiam każdemu indywidualnie.

Natomiast nie rozumiem stwierdzenia: "kreowanie zainteresowania moją osobą zawdzięczam Twojej frustracji i niemożności pogodzenia się, że owego wieczoru wyszedłes na kompletnego ignoranta, nie mającego pojęcia o obyczajowosci tej społeczności"
Szczególnie, że 2 osoby kilka miesięcy wcześniej już wspomniały o Twojej osobie, a ja tylko dołączyłem swoje skromne zdanie, a w zasadzie opis zaistniałej sytuacji.

Ale jak najbardziej się zgadzam z Jaśkiem, że to nie dyskusja na ten wątek.
Więc czas chyba zakończyć tą dyskusję, żeby nie zaśmiecać forum.

Pozdrawiam wszystkich.

Obrazek użytkownika biedrona
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 miesiąc temu
Dołączył: 11.12.2007 - 23:42
10 Grudzień, 2009 - 20:40

Bart 456 w aspekcie NLP,
sposób (bez szczególowej analizy, zwrócę jedynie uwagę na fakt, że imię Iwona wymieniłeś razy.. -policz :), natomiast wyrazy Pshaveli, Tushetia- też policz i zastanów się nad wynikiem)
i język (m.in. nacechowanie emocjonalne), jakiego użyłeś w swojej wypowiedzi świadczą o nieco innych intencjach niż jedynie opisanie faktów (swoją drogą to profesjonalnego dokumentalisty z Ciebie nie będzie).
Szerzej przedstawię Ci temat (prześle m.in. linki ad. psychologia internetu, NLP itd.) w prywatnej korespondencji.
Warto poszerzać samoświadomość, mi.in. na temat własnego procesu komunikacji.

To naprawdę interesujące zagadnienie, nie tylko od strony socjologicznej czy psychologicznej.

p.s. ciesze się ,że w ostatniej swojej wypowiedzi doszedłeś do słow: "nie zaśmiecać forum".

Obrazek użytkownika R.I.P.
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 9 miesięcy temu
Dołączył: 16.04.2012 - 13:20
28 Grudzień, 2012 - 15:05

Re:

bart456:

nic poza wspaniałym Jeepem Pato nie jest w stanie dojechać do Omalo. Co dla mnie jest już chore na wstępie bo jak coś może być lepszego do poruszania się po bezdrożach byłego ZSRR niż stara, poczciwa rosyjska Łada Niva, która wjedzie wszędzie.
A za Ładę płaciliśmy 170-180lari, i załatwiliśmy ją pod sklepem w ciągu 5 minut.

Nie wiem co mowiła Iwona, bo jej nie spotkalismy, nocując u Any i Pato, ale oni mowią, ze jesli nie chcemy jechac z Pato do Omalo to mogą załatwic cos taniej i nam rzeczywiscie zalatwili za 200 lari. Mowia tez, ze mozna probowac zlapac stopa. Tylko, ze Gruzini sami rzadko tam jezdza a jak sie zlapie auto z turystami to i tak wypada sie dorzucic. Co i tak sie opłaca jak sie jest samemu czy we dwoje.
Droga tam jest rzeczywiscie trudna i wydaje mi sie, ze przeprawianie się do Omalo z jakas przypadkową osobą, która nie ma doswiadczenia w takiej jezdzie, to spore ryzyko. Lada Niva spokojnie dojedzie, ale wyprawa SUVem a tym bardziej osobowym to juz szalenstwo.

Obrazek użytkownika Chicken
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 20.06.2009 - 18:25
29 Grudzień, 2012 - 16:44

Re: Re:

R.I.P.:
bart456:

nic poza wspaniałym Jeepem Pato nie jest w stanie dojechać do Omalo. Co dla mnie jest już chore na wstępie bo jak coś może być lepszego do poruszania się po bezdrożach byłego ZSRR niż stara, poczciwa rosyjska Łada Niva, która wjedzie wszędzie.
A za Ładę płaciliśmy 170-180lari, i załatwiliśmy ją pod sklepem w ciągu 5 minut.

Nie wiem co mowiła Iwona, bo jej nie spotkalismy, nocując u Any i Pato, ale oni mowią, ze jesli nie chcemy jechac z Pato do Omalo to mogą załatwic cos taniej i nam rzeczywiscie zalatwili za 200 lari. Mowia tez, ze mozna probowac zlapac stopa. Tylko, ze Gruzini sami rzadko tam jezdza a jak sie zlapie auto z turystami to i tak wypada sie dorzucic. Co i tak sie opłaca jak sie jest samemu czy we dwoje.
Droga tam jest rzeczywiscie trudna i wydaje mi sie, ze przeprawianie się do Omalo z jakas przypadkową osobą, która nie ma doswiadczenia w takiej jezdzie, to spore ryzyko. Lada Niva spokojnie dojedzie, ale wyprawa SUVem a tym bardziej osobowym to juz szalenstwo.


Bez przesady. Osobiście widziałem na tej drodze VW Tuarega który "terenówką" może i jest ale miejską :D Widziałem także Łade 2105 albo 6 nie pamiętam ale to, to już faktycznie odradzam. Szczytem był fiat c-c na drodze z Omalo do Dartlo :D

Stowarzyszenie Most do Gruzji

Obrazek użytkownika R.I.P.
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 9 miesięcy temu
Dołączył: 16.04.2012 - 13:20
30 Grudzień, 2012 - 13:56

Re: Tushetia noclegi

Masz racje, przy dobrej pogodzie to taki troche podniesiony i niekoniecznie terenowy tez da rade, tylko ja nigdy nie zakladam, ze przez caly czas bede mial idealna pogode a jak nas zlapie jakas burza i drogi zmiekna to w takim miejskim samochodzie bedzie to jazda na krawedzi.
Ten cienki to chyba na pace jakiegos ZILa wjechal do Omalo :)