Twoje konto

GTranslate

9 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika fanofmisza
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 8 lat 7 miesięcy temu
Dołączył: 23.04.2009 - 21:45
7 Maj, 2009 - 18:04

Jestem lekarzem i chciałem się dowiedzieć jak wygląda służba zdrowia czy takie samo narzekanie jak w Polsce czy może troche lepiej choć sądząc po PKB to troche chyba do tyłu i jak wyglądają szpitale może byłeś w jakimś przez przypadek

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika fanka Gruzji
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 6 miesięcy temu
Dołączył: 27.07.2007 - 10:39
7 Maj, 2009 - 21:49

Ja jak zachorowalam to modliłam sie gorąco zeby Pan Doktor nie przyjechał,bo wtedy na sto procent zeszłabym z tego swiata dramaturgia

Obrazek użytkownika tomek z  marymontu
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 10 lat 2 mies. temu
Dołączył: 08.06.2009 - 22:09
8 Czerwiec, 2009 - 22:12

Re: Dom Polski w Lagodekhi-newsy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Witam Wszystkich Szanownych Forumowiczów, Panią Zosię i Pana Jurka
Byłem wraz z koleżanką w Domu Polskim pod koniec kwietnia i chyba otworzyliśmy tegoroczny sezon, a Pan Jurek otworzył butelkę czaczy (tak to się pisze???). Bardzo nam się podobało i na pewno przyjedziemy jeszcze raz.
Do Gruzji pojechałem służbowo i miałem w tzw. międzyczasie 2 dni wolnego. Zastanawiałem się, co z tym fantem zrobić i skłaniałem się ku Kazbegi. Zrezygnowałem z tego jednak, ponieważ buszując po internecie odniosłem wrażenie, że Kaybegi jest trochę zadeptane przez turystów. Ostateczną decyzję podjąłem po zobaczeniu zdjęciu na flickru, gdzie pod tę piękną świątynię wspaniale kadrującą się na tle Kaukazu żwirową droga podjeżdża podrdzewiała łada niva. Jakoś nie przemówiło to do duszy odkrywcy, którą odkryłem w sobie planując dwa dni wolnego w Gruzji. Dzięki temu właśnie forum zdecydowałem się na Lagodekhi. Jak słuszna to była decyzja przekonałem się w Tbilissi, gdy informowałem o niej moich znajomych Gruzinów (studentów). Większa część z nich patrzyła na mnie z uprzejmym zainteresowaniem, pytając się czego ja tam szukam, a kilku nie wiedziało nawet, gdzie to jest. Dopiero jedna dziewczyna powiedziała, że widziała reportarz w telewizji i jest tam ślicznie.
No i jest. Widok z Lagodekhi na Kaukaz zapiera dech w piersiach. Niestety mi zaparło tylko rano, bo z racji okropnie długiej zimy pod koniec kwietnia było jak na tę porę roku wyjątkowo pochmurno. Do wędrówki są 3 trasy. Jedna 3-dniowa prowadzi nad jezioro wysoko w górach. Można wziąć namioty i konie i nocować po drodze. Muskularne kobiety z kibucu (o wizycie tychże dam z wielką atencją wypowiadał się Pan Jurek) robią trasę w jeden dzień. Oglądając zdjęcia z tej trasy bardzo żałowałem, że nie jestem ani muskularny, ani z kubucu i wraz z koleżanką (też nie zdradzającą wspomnianych atrybutów) wybraliśmy trasę stosownie do naszych możliwości psychofizycznych: Jedną 10-kilometrową do małego wodospadu i jedną (konno) 8-kilometrową do ruin zamku prośniętych mchem z widokiem na Azerbejdżan. Piękny las, skałki, rzeczka – dziewicza natura i ANI JEDNEGO Turysty. A nad jezioro jeszcze kiedyś pójdę. I do Kazbegi jeszcze też pojadę. Ach Gruzini i Gruzja... Już się stęskniłem.
Last but least:
Chociażby ze względu na możliwość zjedzenia kolacji w towarzystwie Pani Zosi i Pana Jurka warto do Lagodekhi przyjechać. Pan Jurek wszędzie nas zawiózł, podwiózł i o wszystkim opowiedział, za co wdzięczny mu jestem niesłychanie. Dom Polski ma bardzo przytulne pokoiki i taras z widokiem. I ogódek z kiwi.
Koniki można wynająć u chudej Pani Nadji przy wejściu do parku. Pani Nadja też miła, chętnie zaprezentuje muzeum parku i znajdującą się w tymże miejscu infrastrukturę hotelowo-konferencyjną. Warto udać zachwyt i potargować się w przedmiocie ceny koników. Kosztują 35 lari za dzień, ale mam nieodparte wrażenie, że do kieszeni ich właścicieli trafia tylko niewielka część tej sumy. To samo dotyczy przewodnika. Być może da się jakoś pogadać bezpośrednio z nimi, ale nie próbowałem.
Miłej wycieczki!
Tomek (z Anią)

Obrazek użytkownika Martag
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 3 mies. temu
Dołączył: 24.03.2008 - 18:07
13 Czerwiec, 2009 - 20:59

No wlasnie

Witam. Wlasnie wrocilam z Gruzji (jakies 3 godziny temu zameldowalam sie w domu) i po pierwszym ogarnieciu sie zajrzalam na forum. Przegladalam nowe wpisy, az trafilam na ten, zawierający straszliwie lakoniczne zdanie: "Z mysla o Panu (...) ale ostatecznie dalem sie przekonac Zosi , ze lepiej jak ona pojedzie bo wyniszczone konie z Parku Narodowego takiego Zagloby w posturze jak ja raczej nie udżwigną..."
No własnie... Wyniszczone konie.
Powiem tak - na refleksje i wrazenia z 2 tyg. pobytu w Gruzji za wczesnie, za wiele tego bylo. Ale jedno wiem. Stan zwierzat w tym kraju woła o pomste. Wyniszczone sa nie tylko konie, ale i krowy wszedobylskie na drogach, a przede wszytskim psy. Głodne, chore, małe, duże... Serce pęka.
Nie wiem, dlaczego Gruzini TAK traktują zwierzeta. Wiem - bieda. Ale moim zdaniem to nie tlumaczy takiego podejscia do zwierzakow. Ot tyle na goraco po powrocie.

MartaG

Obrazek użytkownika Tori
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 1 tydzień temu
Dołączył: 08.05.2007 - 19:49
14 Czerwiec, 2009 - 20:16

Owszem..w Gruzji zaobserwowałam akty agresji w kierunku zwierząt, ale na pewno zdarzają się one nie częściej niż w Polsce..Tamado chyba rzadko bywasz w Polsce..

Obrazek użytkownika Mateusz Bajek
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 1 rok 7 miesięcy temu
Dołączył: 11.11.2006 - 17:39
14 Czerwiec, 2009 - 20:54

Jak się w Polsce bywa w sterylnych miastach gdzie zwierząt nie ma, to się nie widzi. W Gruzji trudno o takie sterylne miejsca. Nawet w centrum Tbilisi. Polecam targi na polskiej wsi! I nie będziesz tak źle oceniać Gruzji.

Mateusz Bajek

Obrazek użytkownika blackart
Kaukazofil
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 1 tydzień temu
Dołączył: 07.08.2008 - 16:48
15 Czerwiec, 2009 - 03:41

Mateusz Bajek:
Jak się w Polsce bywa w sterylnych miastach gdzie zwierząt nie ma, to się nie widzi. W Gruzji trudno o takie sterylne miejsca. Nawet w centrum Tbilisi. Polecam targi na polskiej wsi! I nie będziesz tak źle oceniać Gruzji.

..niestety - muszę się zgodzić z Martąg. Tak zaniedbanych i zabiedzonych po prostu zwierzaków (zwłaszcza psów) nie widziałem nigdzie na świecie. I nie powołuj się na targi na polskiej wsi gdyż..albo mimo pobytu tam mało tej Gruzji widziałeś..albo mało polskiej wsi :) Kilkukrotnie widziałem, że nawet zabiedzonemu psiakowi wody nie miał kto dać i dosłownie zlizywał z palców czystą wodę, którą im dawałem. I w żaden sposób braku tej wody nie można biedą wytłumaczyć.
Ot..mentalność. Dopiero tam właśnie przekonałem się, co oznacza określenie "psi los". :(

pzdr
A.

Obrazek użytkownika fanofmisza
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 8 lat 7 miesięcy temu
Dołączył: 23.04.2009 - 21:45
15 Czerwiec, 2009 - 19:33

moj tata stacjonował na granicy gruzińsko-tureckiej w latach 70 i na co wtedy zwrócił uwage to duża ilość chudych psów po tureckiej stronie granicy , może ony przeszły i się rozmnożyły a nie wiedzą jak wrócić ,ja od 33 lat czyli od urodzenia nie byłem w Gruzji a tata od 24 ciekawe czy by mu się podobało

Obrazek użytkownika Tabar
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 8 lat 8 miesięcy temu
Dołączył: 29.04.2009 - 10:15
16 Czerwiec, 2009 - 10:34

Tamada:
Mysle ,że Twemu Tacie napewno podobalaby sie Gruzja.....jest to niezwykle urokliwy kraj.Popadl on niestety w nielaske moznych tego swiata i graja nim w przyslowiowa piłkę....Ale ja wracm do psów.Widzi sie w moim regionie stada bydła pędzone na gorskie pastwiska.Ochraniaja je glownie owczarki kaukaskie.Są często zadbane bo maja i dostep do wody i karmę z padlych owieczek...One pracuja moze dlatego los jest dla nich laskawy....Inne psy rozmnażaja sie na potęge,nie ma sterylizacji suk a ,ze niestety zycie jest tutaj obecnie podle to i psy dziela los ludzi.... TAMADA

Tak jest i dalej na wschod, w czasie ubieglorocznej podrozy tez zwracalismy na to uwage i wszystkie psy pracujace byly zadbane i dobrze wykarmione czy to w Kazachstanie, Kirgizji czy Mongolii. Psow bezpanskich praktycznie nie widzielismy (1 w Mongolii), byc moze dlatego, ze unikalismy miast, chociaz akurat w Uzbekistanie odwiedzilismy glowne osrodki historyczne i tez tego problemu nie bylo. Z drugiej strony tez nadmiernej czulosci i dbalosci zwierzakom nikt nie okazywal.
Jedyna roznica pomiedzy tamtejszymi zwierzakami to, ze tam praktycznei kazdy kto czy pies nosi slady utarczek z innymi zwierzetami. Poszarpane uszy, blizny po zebach i pazurach.
pzdr
Tabar