Twoje konto

GTranslate

autostop w Gruzji - spostrzeżenia z maja i czerwca 2008

2 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika nomads.world
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 11 lat 2 mies. temu
Dołączył: 26.06.2008 - 21:13
26 Czerwiec, 2008 - 21:46

autostop w Gruzji - spostrzeżenia z maja i czerwca 2008

W Gruzji autostop jest znany, lecz nie jest już tak łatwy jak w Armenii czy w Turcji. Nie ma najmniejszego problemu z przejechaniem głównej trasy Sarp - Batumi - Kutaisi - Tbilisi i dalej aż do Baku, gdyż po trasie kursują setki tureckich tirów. Wystarczy pokazać karteczke TR i Turcy się zatrzymują. Przed Kutaisi jest knajpa Osman, gdzie wszyscy kierowcy tureccy zatrzymują się na posiłek.
Udało się nam przejechać na stopa pętlę z Kutaisi do Lentekhi (Niżne Svaneti) i dalej do Ushguli i Mestii oraz Zugdidi (Górne Svaneti), choć trwało to bardzo długo. Odcinek przez przełęcz Zagar 2623 m. musieliśmy pokonać na pieszo, z powodu śniegu (wczesny maj). Stopowaliśmy też w rejonie Borjomi i Vardzia aż do granicy gruzińskiej w Ninocminda, gdzie ostatnie 20 km drogi jest w fatalnym stanie. Podobnie jak w Armenii stopowanie kończyło się (choć rzadziej) na zaproszeniu do domu, karmieniu i pojeniu.

www.nomads.world.prv.pl

Obrazek użytkownika Paulin
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 11 miesięcy temu
Dołączył: 12.10.2016 - 11:52
12 Październik, 2016 - 12:43

Re: autostop w Gruzji - spostrzeżenia z maja i czerwca 2008

autostop 10.2016

podczas 14 dniowej podróży korzystaliśmy ok. 7 razy z autostopu (para chłopak i dziewczyna)

W większości wypadków mieliśmy kartki z napisem nazwy miejscowości - wielu pieszych podchodziło do nas przeczytać i zagadać :) raz tylko kierowca kazał nam zapłacić (info niżej).

trasy
Batumi - Kobuleti- Kutaisi (kierowca podrzucił nas pod sam hostel)
Mestia- Zugdidi - Batumi (kierowca po drodze zabrał nas na plantację kiwi i pod wielką zaporę od elektrowni wodnej później jechaliśmy z rosyjskim popem)
Kazbegi - Tbilisi (jazda z Ormianinem, który zatrzymał się pod twierdzą Annuri przy zbiorniku Żinwali)
Gori - Uplisciche i spowrotem (z azjatami a potem finkami)
Gudauri-Kazbegi/Stepancminda (z Kazachami)
Mestia (lodowiec) - centrum miasta (taxi które zatrzymało nam się na machnięcie ręką, na końcu trasy kierowca poprosił nas o zapłatę ok 5 lari/2os)

zaskakujące jest że w większości przypadków zabierały nas wypasione fury typu jeepów bmw czy lexus (którego na drodze wojennej walnęła krowa w bok:)), łapanie stopa nigdy nie zajęło nam więcej niż 20 min

kwestię stylu jazdy pozostawiam bez komentarza ;)
edit: kierowcy byli uprzejmi, zatrzymywali się w dowolnych miejscach, ale wbrew krążącym opiniom nikt nie zapraszał nas do swojego domu co jest dla mnie w pełni zrozumiałe