Twoje konto

GTranslate

Kutaisi-Mestia-Batumi Maj 2016

1 wpis / 0 nowych
Obrazek użytkownika kuba_bdg
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 11 miesięcy 2 tyg. temu
Dołączył: 07.06.2016 - 08:45
7 Czerwiec, 2016 - 11:09

Kutaisi-Mestia-Batumi Maj 2016

Witam,
relacja z pierwszego wypadu do Gruzji, postaram się skupić na informacjach praktycznych. :) Jechaliśmy w dwie osoby czas pobytu od 12(przylot rano)-22 maja (wylot rano).
Przed wylotem nie organizowaliśmy sobie żadnych noclegów, transportu itp, zaplanowaliśmy jedynie jakie miejsca chcemy zobaczyć.

Kutaisi-Mestia
Samolot z Warszawy ląduje koło 5 rano. Plan był taki, że po wylądowaniu w Kutaisi (w zasadzie to pod Kutaisi :) ) będziemy starali się jak najszybciej dotrzeć do Mestii. Liczyłem się z jakimiś przesiadkami w Zugdidi i możliwością lekkich komplikacji ale poszło jak z płatka. Po kontroli paszportowej i odebraniu bagażu oraz wyjściu ze strefy przylotów po 5 krokach pojawiają się miejscowi oferujący podwózkę gdzie tylko dusza zapragnie. :-) Można również kupić bilety na marszrutkę w "stoisku" znajdującym się przy wyjściu z lotniska, nie sposób nie zauważyć. Cena z lotniska bezpośrednio do Mestii 30 GEL. W Mestii meldujemy się o 11 czasu lokalnego.

Mestia
W Mestii wysiadamy w centrum-rynczek koło informacji turystycznej. Na tym ryneczku stoi ekipa oferująca przejazdy do Ushguli i już oni oferują nam nocleg za 20 GEL od osoby. Idziemy jednak jeszcze do informacji turystycznej, chłopak tam pracujący początkowo nie chciał polecić nam żadnego konkretnego noclegu ale po chwili dzwoni do znajomego który przyjeżdza po nas i zawozi do siebie. Noclegi 15 GEL od osoby, opcja z jedzeniem (dwa posiłki dziennie) 40 GEL od osoby. Decydujemy się na opcję samego noclegu. Nasza kwatera znajdowała się jakieś 10 min wspinania się pod górkę z centrum miasta, na miejscu wszystko przyzwoicie (konakt meilowy do córki mówiącej po angielsku: eval(unescape('%64%6f%63%75%6d%65%6e%74%2e%77%72%69%74%65%28%27%3c%61%20%68%72%65%66%3d%22%6d%61%69%6c%74%6f%3a%6e%61%74%6f%2e%78%65%72%67%69%61%6e%69%40%72%61%6d%62%6c%65%72%2e%72%75%22%3e%6e%61%74%6f%2e%78%65%72%67%69%61%6e%69%40%72%61%6d%62%6c%65%72%2e%72%75%3c%2f%61%3e%27%29%3b'))). Jednak dla ludzi lubiących mniej chodzić to w terminie majowym bez problemu da się wyrwać za 15 GEL coś zdecydowanie bliżej centrum. Co do knajp to Mestia nie jest wielka a znajduje się kilka fajnych knajpek, warto przejść się do kilku, ale będąc tam na 1 dzień polecam "old town" na głównej ulicy jakiś 100m od rynku w stronę Zugdidi-charakterystyczne zasłony ze sznurów w oknach :-) a w sali w głębi stoły zrobione z palet. Z aktrakcji samego miasta zwiedziliśmy jedynie muzeum Swanetii cena za bilet normalny 5 GEL, zwiedzania na godzinkę ale to zawsze dobra opcja na pierwszy dzień po przyjeździe lub na dzień ze złą pogodą. Co do pogody to my mieliśmy w kratkę, dzień przyjazdu i odjazdu mega słonecznie i przyjemnie, dwa dni znośne trochę lekkiego deszczu i słońca (zrobiliśmy Lodowiec Chaladi i Jeziorka), jeden dzień ulewa non stop (wypad do Ushguli). Połowa maja ogranicza nieco bardziej ambitne wycieczki treckingowe, jak weszliśmy lekko powyżej Jeziorek Korduli na 2700 to już było sporo śniegu, jeśli chciałoby się zapuścić dalej niż Jeziorka klimat zdecydowanie nie dla amatorów.

Lodowiec Chaladi/Jeziorka Korduli
Będąc w Mestii chcieliśmy zaliczyć te dwie najbardziej popularne pozycje treckingowe, sporo informacji na temat jest już w sieci. Również informacja turystyczna jest bardzo pomocna, mają mapy na których wszystko rozrysują, mówią po angielsku. Od siebie dodam jedynie, że polecam. :-)

Mestia-Ushguli
Dostanie się do Ushguli było jedynym problemem jaki napotkaliśmy w czasie swojej wyprawy.
Jak wspominałem w centrum stoi codziennie ekipa wożąca do Usghuli. Jednak cena nie jest ustalana od osoby a za maszinu. :-) Zawodowcy z ryneczku w centrum liczą sobie 200-170 GEL za transport i wożą bardzo popularnymi w tym rejonie Misubishi Delice. Nam jednego dnia nie udało się uzbierać ekipy, mimo że chcieliśmy jechać to byliśmy tylko we dwójkę więc nie była to ekonomiczna opcja. Na szczęście spotkaliśmy obrotnych rodaków którzy planowali wyjazd do Usghuli następnego dnia i mieli za 150 GEL ugadanego przewoźnika z Fordem Transitem, jechaliśmy w 4 pary. Podróż tym cudem do Usghuli (50 km) trwała 2,5 h w jedną stronę. Osobiście polecam zapłacić kilka groszy więcej i jechać z "zawodowcami" w Mitsubishi Delice. Podróż jest szybsza, mamy więcej czasu na miejscu. Samo Usghuli również jest opisane więc od siebie dodam, że warto ;-) My poszliśmy w stronę lodowca, ale cały dzień lało raz deszczem raz śniegiem i mieliśmy ugadany powrót na taką godzinę, że nie zdążylibyśmy do niego dojść więc musieliśmy zawrócić nie osiągając lodowca. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o cerkiew stojącą na obrzeżach miejscowości, pop wpuścił nas do środka cerkwii z około 1000 roku (proszę sprostować jeśli coś przekręciłem). Można zapalić świeczkę i chwilę pokontemplować. :-)

Mestia-Batumi
Bilet na marszrutke do Batumi można kupić w "marketach" w centrum miasta cena 30 GEL za osobe.
Wyjazd o godz 8 rano, jedzie trochę na około przy lotnisku pod Kutaisi więc dojazd na miejsce koło 15.

Batumi
Kierowca wysadza nas koło dworca kolejowego. Nie specjalnie orientujemy się w topografii miasta więc na oko idziemy bliżej morza. Aby chwilę odsapnąć wchodzimy do osiedlowego baru, obsługujący nas chłopak mówi nieźle po angielsku więc pytamy się go o nocleg. Wykonuje telefon do znajomego i rzuca ofertę 50 GEL za dwie osoby. Tu dość zabawnie przebiegły negocjacje, bo powiedziałem, że możemy dać 20 GEL od osoby. Nasz barman dzwoni znów do swojego znajomka i cena staje na 30 GEL za parę :-) nie zrozumieliśmy się i barman myślał, że chcemy nocować za 20 za parę więc dzięki temu mamy cenę taką samą jak w Mestii. :)
Nocujemy w Starym Batumi na ul Gorgasali 57. Blisko morza (10 min) i blisko strategicznych punktów miasta. Kwatera średnia ale i tak nie zamierzaliśmy spędzać tam wiele czasu a cena była przyzwoita więc zostajemy. Pierwszy dzień plażujemy się i szwędamy wieczorem po mieście.

Gonio i Sarpi
Następnego dnia rano pogoda bardzo przyzwoita ale popołudnie zapowiada się już deszczowo więc ruszamy do Gonio do twierdzy. Znów bardzo pomocna jest informacja turystyczna, tłumaczą jak się poruszać autobusami/marszrutkami, jak będzie najwygodniej i zarazem ekonomicznie. Do Gonio dojeżdzamy marszrutką za 1 GEL od osoby (możliwe, że można zapłacić mniej, ale kto bogatemu zabroni). Marszrutki jeżdzą dosłownie co kilka sekund, wystarczy dostać się do głównej drogi i złapać coś na Sarpi. Łazimy sobie po murach twierdzy, koszt wstępu to 5 albo 6 GEL bilet normalny i 1 GEL ulgowy. Oczywiście warto, najlepiej zachowane rzymskie mury na świecie (widocznie daleko od Galów), oraz rzekomo miejsce pochówku apostoła Macieja.
Po wyjściu z twierdzy na drzewie po drugiej stronie drogi zauważamy "szyld" o treści "Polski Bar Regge 2 km", stwierdzamy, że chcemy to cudo zobaczyć i ruszamy w kierunku Sarpi na buta. :-) jednak połowa maja to chyba za wcześnie i pomimo, że widzimy budy wyglądające na potencjalny bar regge to nic nie jest otwarte. Stwierdzamy, że zobaczymy granicę z Turcją, chcąc zaoszczędzić 1 GEL na marszrutkę łapiemy na stopa pierwsze przejeżdzające auto. Na granicy strzelamy fotkę i po 5 min wskakujemy do marszrutki jadącej spowrotem do Batumi, znów płacimy 1 GEL za osobę i wysiadamy.

Delfinarium
Po powrocie z tureckiej granicy siedzimy chwilę na plaży i idziemy zobaczyć do delfianrium o której dają pokazy. Jest jeden pokaz dziennie o 16 i akurat na niego trafiamy. Cena bodajże 15 GEL od osoby. Pokaz jest świetny, polecam każdemu od dzieka do staruszka. My ogólnie już przed wylotem planowaliśmy również pływanie z delfinami. Cena to 150 GEL od osoby. W kasie podają nam nr telefonu pod który mamy zadzwonić i umówić się na pływanie. Jednak tego samego dnia przypadkiem trafiamy w kawiarni na osobę która prowadziła (jako konferansjer) pokaz delfinów. Berdo daje nam swoją wizytówkę (okazuje się być PR managerem delfinarium) i oferuje, że wszystko nam ogarnie. Ostatniego dnia pobytu umawiamy się na pływanie. Cała zabawa trwa około 15 min i jak dla nas będzie przeżyciem niezapomnianym. :-) P.S. Jeśli ktoś będzie chętny mogę meilowo zapytać Berdo czy mogę przekazać meila dalej.

Ogród Botaniczny
Kolejny dzień po wypadzie do Gonio jest wybitnie deszczowy. Aby nie tracić czasu na kwaterze decydujemy się na zwiedzanie ogrodu botanicznego. W niezawodnej informacji turystycznej dowiedujemy się jakim autobusem tam dojechać, cena to 0,8 GEL za osobę. Wejście do ogrodu 5 lub 6 lub może 8 GEL (zawodna pamięć) nie ma biletów ulgowych. Nie jestem fanem ogrodów botanicznych ale ten robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie i jest dobrą alternatywą na dzień z lekko gorszą pogodą lub na upały jeśli mamy dość plaży. Powrót marszrutką, znów szastamy kasą-dajemy kierowcy 2 GEL i wysiadamy...

Batumi co jeszcze...
Dwa dni spędziliśmy w Batumi typowo plażowo, w maju na plaży nie ma tłumów (podobno w sezonie też nie), woda w morzu zdatna do kąpania. Jeśli chodzi o pogodę to pierwszy dzień był mega słoneczny, drugi już pochmurny (byliśmy w Gonio), trzeci to ulewa cały dzień (ogród botaniczny), dwa ostanie dni były znów bardzo słoneczne, opalanie, kąpiele itp. Jedną z obowiązkowych pozycji dla nas była również jazda kolejka górską na wzgórze wznoszące się nad miastem, świetna panorama na miasto ze wzgórza oraz interesujące widoki na miasto podczas jazdy wagonikiem (10 GEL za osobę). Jednego wieczoram idziemy poogdlądać tańczące fontanny, pokazy zaczynają się o 20 lub 21. Z tego co chcieliśmy zrobić a nam się nie udało to wycieczka do lasów deszczowych - parku Mtirala, niestety brak czasu i trochę mieliśmy już dość deszczu żeby samemu pchać się do lasu deszczowego :) . Z tego co dowiedzieliśmy się w informacji trzeba marszrutką pojechać do Chakvi i statąd wziąść taksówkę za około 15 GEL do parku. Batumi to już spore miasto więc rozrywek jest sporo, kasyn widziałem kiladziesiąt, teatry, cyrk :-) kluby nocne specjalnie nie rzucały mi się w oczy, przechodziliśmy koło jakichś dyskotek na promenadzie ale z pewnością jest tego więcej. :) Żadnych muzeów nie zwiedzaliśmy.

Batumi-Kutaisi (lotnisko)
Lot powrotny mamy w niedzielę nad ranem więc wyruszyć trzeba już w sobotę wieczorem. Podczas naszego pobytu w Batumi przy stacji kolejki linowej zaczepił nas przewoźnik oferujący podwózkę. W sobotę wieczorem kierujemy się więc znów w to samo miejsce nieopodal stacji kolejki linowej pokazujemy, jest tam miejsce gdzie stoją taksówkarze i kierowcy marszrutek. Naszego przewoźnika co prawda nie ma ale pokazujemy innemu jego wizytówkę. Po jedym telefoni do "naszego" podrzucają nas taksówką kilkaset metrów na plac z którego kursują marszrutki. Jedziemy nabitym ponad stan busikiem pod samo lotnisko za 15 GEL od osoby, szybko, miło i ciasno. :-) Namiar na przewoźnika (mówi nawet nieźle po polsku): Fridoni, eval(unescape('%64%6f%63%75%6d%65%6e%74%2e%77%72%69%74%65%28%27%3c%61%20%68%72%65%66%3d%22%6d%61%69%6c%74%6f%3a%66%72%69%64%6f%6e%69%62%65%72%69%64%7a%65%40%6d%61%69%6c%2e%72%75%22%3e%66%72%69%64%6f%6e%69%62%65%72%69%64%7a%65%40%6d%61%69%6c%2e%72%75%3c%2f%61%3e%27%29%3b')); (+995) 557 90 46 41 (ma vibera i whats upa); FB: Fridoni.Beridze.9

Podsumowanie
Jak na premierowy wypad do Gruzji wszystko udało nam się bez większych komplikacji. Na swoim przykładzie z czystym sumieniem możnemy polecić wyjazd bez wcześniejszej organizacji każdemu kto zna 10 słów po rosyjsku (lub gruzińsku :)) i nie boi się przesadnie ludzi. Noclegi, transporty itd odnajdują turyste same. Ludzie bardzo uczynni i gościnni, nie są nachalni wobec turystów, co chwila spotykały nas jakieś miłe gesty ze strony miejscowych. Ta mała wyprawa tylko rozbudziła nasz apetyt na więcej Gruzji i Kaukazu. :-)
Pozdrawiam