Twoje konto

GTranslate

03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

12 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
22 luty, 2016 - 09:47

03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Witam, już w tamtym roku zakupiłem bilety dla siebie i dziewczyny na wylot w terminie 02-11 maja.
Na zwiedzanie wychodzi pełne 8 dni - 03.05 (wt) - 10.05(wt).
Przylot wylot LOT'em do Tbilisi.

Trochę późno się za to biorę i plan będzie się powoli pojawiał, ale już mam kilka pytań :D

To co na pewno chcę zwiedzić to:
-Tbilisi
-Stepancmindę
-Gori(skalne miasto).

Batumi odrzucam, bo chyba szkoda czasu na dojazdy.

Zastanawiam się ile noclegów wziąć w Stepancmindzie, czy 3 to nie będzie za dużo? czy są tam jakieś lajtowe szlaki górskie na taki czas? Co z pogoda w takim terminie?

Kumpel mówił, że Swanetia jest super, ale zastanawiam się czy jest sens tam jechać będąc w Gruzji tylko 8 dni? To trochę droga na około...

Myślałem jeszcze o Tuszetii, ale czy da radę tam dojechać? Moim idealnym planem na Tuszetię byłoby wynajęcie samochodu i pojechanie tam samodzielnie, ale nie wiem czy w tym czasie będzie przejezdna droga no i pewnie cenowo średnio to wychodzi... :)

Obrazek użytkownika hruby
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 mies. 2 tyg. temu
Dołączył: 05.01.2015 - 21:11
22 luty, 2016 - 14:44

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Na pewno odpada Tuszetia bo zwykle dopiero pod koniec maja droga jest otwarta.
W okolicach Stepantsminda jest sporo "lajtowych" szlaków ale musisz się liczyć z tym że powyżej 3000 mnpm nadal może być śnieg.

https://gruzjaponaszemu.wordpress.com
https://grzesiuhruby.wordpress.com/
https://www.facebook.com/gruzjaponaszemu

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
26 luty, 2016 - 22:12

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Dobra, zrobiłem wstępny plan i się oczywiście okazało, że mało dni trochę :)

03.05 (środa) - Przylot do Tbilisi 04:05
-zwiedzanie Tbilisi

nocleg Tbilisi

04.05 (czwartek)
-zwiedzanie Tbilisi

nocleg Tbilisi

05.05 (piątek) -
-Ranny przejazd marszrutką do Kazbegi
-Zwiedzanie okolicy
-Wodospad Gveleti

nocleg Kazbegi

06.05 (sobota)
-Treking do podnóża lodowca Gergeti

nocleg Kazbegi

07.05 (niedziela)
-przejazd marszrutką do Tbilisi, przesiadka do Gori,
-z Gori dojazd do skalnego miasta i potem z powrotem do Gori
-przejazd marszrutką do Zugdidi, a stamtąd do Mestii
-zwiedzanie Mestii zależnie o której dotrzemy

nocleg Mestia

08.05 (poniedziałek)
-treking pod lodowiec Czeladi

nocleg Mestia

09.05 (wtorek)
-treking jeziora Koruldi

nocleg Mestia

10.05 (środa)
-przejazd z Mestii do Zugdidi
- zwiedzanie Zugdidi ew. okolicy w zależności od tego jak późno są marszrutki
do Tbilisi

nocleg (prawdopodobnie bez)

11.05 (czwartek) - Wylot z Tbilisi 04:50

Co o tym myślicie? Osobiście chciałem z początku 3 noclegi w Kazbegi, ale okazało się, że na Mestię zostałoby bardzo mało... zastanawiam się jeszcze.

Mam trochę pytań...

1. Czy na takich trasach jak wypisałem kursują marszrutki? Korzystałem z przewodnika i nie wiem na ile aktualny.

2. Chciałem zobaczyć skalne miasto niedaleko Gori. Problem w tym, że nie wiem czy to będzie czasowo wykonalne, aby przejechać z Tbilisi do skalnego miasta i dotrzeć na nocleg do Mestii w Niedzielę, co o tym myślicie?

3. O której odjeżdżają najpóźniej Marszrutki z Zugdidi do Tbilisi? Czy jest w ogóle coś ciekawego w samym Zugdidi?

4. Czy na podejście/powród pod jęzor lodowca Gergeti styknie jak wyjdziemy o 6 rano?

Obrazek użytkownika hruby
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 mies. 2 tyg. temu
Dołączył: 05.01.2015 - 21:11
26 luty, 2016 - 22:36

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

1 - na wszystkich tych trasach marszrutki kursują.
2- plan dojechania z Kazbegi do Mesti ze zwiedzaniem skalnego miasta niewykonalny. Z Tbilisi do Mesti bezpośrednia marszrutka jedzie 10 godzin.
3- nie wiem o której marszrutka ale o 22,40 odjeżdża nocny pociąg. W samym Zugdidi nie ma nic specjalnego.

https://gruzjaponaszemu.wordpress.com
https://grzesiuhruby.wordpress.com/
https://www.facebook.com/gruzjaponaszemu

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
17 Kwiecień, 2016 - 22:17

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Dobra, prawdopodobnie Gori i tamtejsze skalne miasto odpuszczę.

Może uda nam się dostać do Dawida Garedży podczas dni spędzanych w Tbilisi. Czy tam jedzie coś innego prócz prywatnych aut?

Jeszcze parę pytań odnośnie transportu.

O jakich godzinach i skąd kursują marszrutki:
-Tbilisi do Kazbegi
-Kazbegi do Tbilisi
-Tbilisi do Mestii
-Mestii do Tbilisi
?

Czy ten pociąg jest bezpieczny?
W Polsce nie wyobrażam sobie jechać nocnym pociągiem i spać, jak jest tutaj jeżeli chodzi o ewentualnych kieszonkowców?

I pytanie czy przedziały są dwuosobowe do spania czy inaczej to wygląda?
Na rezerwacji online podaje, że on o 21.45 jedzie.

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
20 Kwiecień, 2016 - 05:35

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Nikt nic nie wie? :)

Obrazek użytkownika dotkazet
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 5 miesięcy temu
Dołączył: 03.03.2016 - 11:32
20 Kwiecień, 2016 - 09:08

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Do Dawid Gareja z rogu Pushkin Street i Freedon Square, codziennie o 11 odjeżdża busik turystyczny, którym za 25GEL pojedziesz tam i z powrotem. Zerknij tutaj:
https://www.facebook.com/gareji.line/?fref=ts

Marszrutki do Kazbegi ruszają co godzinę z dworca Didube.

Do Mestii można jechać bezpośrednio z Tbilisi (dworzec autobusowy Navtlugi/Samgori) we Wtorek — 07:00 i sobotę — 07:00). W inne dni z przesiadką: marszrutka z Didube do Zugdidi i dalej z Zugdidi do Mestii.
Pamiętaj, że z Tbilisi do Mestii jedzie się cały boży dzień (11-12 godzin).

O pociągach poszukaj na forum, ja się nie zagłębiałam, bo nie planowałam podróży koleją, ale napotkałam wiele wątków z informacjami w tym zakresie.

Pozdrawiam
dotkazet

Obrazek użytkownika hruby
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 mies. 2 tyg. temu
Dołączył: 05.01.2015 - 21:11
20 Kwiecień, 2016 - 10:38

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Pociągi są bezpieczne. W każdym wagonie jest konduktor a dodatkowo przedziały zamyka się od środka i nikt nie wejdzie.
Przedziały w klasie 1 są dwu osobowe. Klasą 2 nie jeździłem.

Grzegorz

https://gruzjaponaszemu.wordpress.com
https://grzesiuhruby.wordpress.com/
https://www.facebook.com/gruzjaponaszemu

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
20 Kwiecień, 2016 - 12:07

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

A wiesz jak to zarezerwować na te 2 osobowe? Na stronce tych kolei nie widzę za wielkiego wyboru, a nie do końca wiem co się kryje pod ich oznaczeniami, bo na pociąg tego dnia którego potrzebuję mogę tylko wybrać "Carriage with numbered reserver seats"...

Obrazek użytkownika hruby
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 mies. 2 tyg. temu
Dołączył: 05.01.2015 - 21:11
20 Kwiecień, 2016 - 13:11

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Niestety zawsze kupowałem bilety w kasie w dniu odjazdu. Może ktoś inny pomoże z rezerwacja internetową :?:

https://gruzjaponaszemu.wordpress.com
https://grzesiuhruby.wordpress.com/
https://www.facebook.com/gruzjaponaszemu

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
20 Kwiecień, 2016 - 13:19

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

Doszedłem do tego, że da się zamówić kuszetki 4 osobowe przez neta, ale chyba się nie da pierwszej klasy na 2 osobowe.
Może tam zadzwonię, ale cena połączeń jest przerażająca :D

Obrazek użytkownika Emejcz
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 12 miesięcy temu
Dołączył: 20.07.2015 - 09:26
18 Maj, 2016 - 21:52

Re: 03.05 (wt) - 10.05(wt) Początek w Tbilisi.

PODSUMOWANIE I SPOSTRZEŻENIA PO PODRÓŻY

Jako iż jestem jeszcze na świeżo i nie uciekła mi wena, zdecydowałem się zrobić małe podsumowanie mojej wycieczki :)
Mimo sensownego planu i wcześniejszych przygotowań mieliśmy sporo obaw, bo był to nasz pierwszy lot samolotem i do tego pierwsza realna wyprawa za granicę. Na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione, a dodam, że żadne z nas nie zna ruskiego :)

Co do samej Gruzji i jej walorów przyrodniczych i turystycznych to dużo można by mówić więc wiele nie będę pisał, bo spodziewałem się, że będzie wyjątkowo!
Kraj piękny pod tym względem, niesamowicie. Czy góry, czy niziny to wszędzie czuje się naturalne piękno. Bardzo dużo rzek, zupełnie innych niż te w kraju, zupełnie inne koryta, inny kolor wody, ogromna ilość materiału skalnego, stożków piargowych, cofające się lodowce...
Bardzo dużo zieleni i ogrom zwierząt... pomijam to, że w szczególności krowy są wszędzie - dwie wbiegły nam na autostradę - to mnie zaskoczyła liczba drapieżnych ptaków - sępy i sokoły są wszędzie!
Góry to oddzielny temat... widok otaczających 4 tysięczników jest niesamowity i ta przestrzeń której w żaden sposób nie oddają zdjęcia...

Jeżeli zaś chodzi o to co bardziej związane z ludźmi to grubsza sprawa :)

Początek po wylądowaniu w Tbilisi był trochę stresujący - nieprzyjemna i sroga straż graniczna nie napawała optymizmem. Pierwsze taksi spod lotniska do naszego noclegu też nas trochę zaskoczyło, wybita szyba, układ kierowniczy jeden wielki luz i do tego odpalali go na popych... :D
Jednakże po dojeździe na miejsce już wiedzieliśmy, że ludzie w Gruzji są rzeczywiście inni - przyjaźni i pomocni. Przez cały nasz pobyt byliśmy zaskoczeni, jak dobrze udawało nam się porozumieć po rusku którego przecież nie znamy. Okazało się też, że po angielsku w stopniu podstawowym mówi całkiem sporo ludzi.
Przez cały pobyt czuliśmy się jak u siebie, chociaż szczerze mówiąc to nawet lepiej... dziwne to trochę... inna kultura, inne miejsce, a jednak czuło się jakąś taką przyjazną atmosferę i bezpieczeństwo czego u nas brakuje.
Mimo ostrego języka, czuje się też spokój i to, że ludzie nie przejmują się niepotrzebnie wieloma sprawami które frapują nas w Polsce.

To co piękne jest w Gruzji, a co zostało nam już dawno zabrane to wolność.
Można usiąść swobodnie wypić wino w centrum miasta przy mijającej nas policji...
Nikt nie czeka na ciebie za rogiem aby wlepić mandat za przejście na czerwonym...
Pięknym jest przykład kontroli biletowej w autobusach podczas których zadaniem kanarów nie jest wlepianie mandatu, tylko zdyscyplinowanie pasażera i poproszenie go o kupienie biletu...
Każdy może jeździć sobie tym co mu się podoba, nie musi się martwić idiotycznymi przepisami...
Model busowego transportu publicznego w Tbilisi gdzie wsiąść możesz w miejscu w którym zamachasz ręką i wysiąść tam gdzie ci się podoba...
Piękne jest także to, że każdy kto chce zarobić może. Czy ma 5, 20 czy 60 lat nie ma to znaczenia. Nie potrzeba milionów pozwoleń ani podatków aby móc handlować. Chłopak 10 lat sprzedaje ogórki z wiaderka przy dworcu i nikt go stamtąd nie wygania...
Myślę, że to dzięki temu w tym kraju praktycznie nie ma żuli. Jest skromnie, wielokrotnie biednie, ale głodnych ludzi się nie widzi. Dresów też się nie widzi, mimo hektolitrów wypijanego wina, to jednak Gruzini trzymają poziom.

Z takich luźnych spostrzeżeń to kuchnie mają bardzo dobrą, ale zdecydowanie najlepszą opcją jest jeść u gospodarzy co z resztą robiliśmy. Wtedy jest gwarancja, że żarcie będzie super. Trzykrotnie próbowaliśmy czegoś w knajpach i nie byliśmy zadowoleni jeżeli chodzi o mięso. Jak nie ma się poleconego lokalu to nie warto, bo np. mielone na khinkali składało się w każdym przypadku z chrząstek które trzeba było wydłubywać...

Zauważyłem, że mężczyźni są bardziej przyjaźni od kobiet. W zasadzie nie spotkaliśmy choćby jednego niemiłego Gruzina, każdy pomocny! Nawet jak pomyliliśmy klatki i zapukaliśmy do złego mieszkania, to chłop chciał nam dać kasę na windę i zaprowadzić pod poprawny adres :)
Inny przykład w Mestii, gdzie wracaliśmy z gór i pewien Gruzin zaprosił nas na dach swojej wieży opowiadając trochę o historii i potem z domu nie chciał wypuścić póki z nim nie wypiliśmy :)

Z kobietami to różnie bywa... spotkaliśmy wiele bardzo miłych Gruzinek - w szczególności te u których mieszkaliśmy w różnych miejscach i żeby nie było, czuło się, że są takie naturalnie, a nie dlatego, że jesteśmy turystami.
Jednakże powiedziałbym, że jest pół na pół. Gruzinki wydają się srogie. Szczególnie zastanawia mnie czemu tak mało się uśmiechają. Czy w sklepach, czy nawet jak się je zagada na ulicy, no jakieś takie srogie. Najbardziej negatywnie zapadła mi w pamięć młoda paniusia u której załatwiałem kartę Geocella na lotnisku. Ciekaw jestem z czego to wynika.

Cieszę się, że udało nam się tam wyjechać jeszcze zanim kraj zostanie zmieniony przez zachodnie dyktatury i różnego sortu turystów. Pośród miejsc w których byliśmy to najbardziej turystyczny region, czyli Mestia dawał już o sobie znać. Ludzie wszędzie bardzo mili i pomocni, ale czuło się już powoli parcie na kasę. Dlatego jak ktoś chce jechać to niech to zrobi wcześniej niż później :)

Żeby nie było, że wszystko jest piękne to są też minusy, choć tak na prawdę tylko dwa :)
-Największym minusem są dla mnie śmieci. Nie rozumiem tego i strasznie to boli, że Gruzini sami niszczą nimi swój piękny kraj np. młody elegancki chłopak w marszrutce, nie dopija fanty tylko zakręca i pach butlę przez okno...
Rozmawialiśmy z Gruzinem który znał Polski - miał żonę Polkę - i mówił, że też go strasznie wkurza taka hipokryzja, że tak kochają Gruzję a robią syf naokoło. Sam wielokrotnie zwraca uwagę jak widzi śmiecących.

-Mało atrakcyjne są też betonowe postsowieckie pozostałości, oraz sposób prowadzenia wszelkiego rodzaju rur... nic w ziemi, wszystko nad.

Na koniec dodam, że totalnie przesadzona jest ocena sposobu jazdy Gruzinów i ruchu drogowego. Nie mieliśmy nigdy powodów do obaw. Co z tego, że oni się wyprzedzają pod górkę skoro każdy jest na to przygotowany i od razu ten z przeciwka zjeżdża...
Oni mają bardzo wyćwiczony refleks. U nas tego nie ma, większość kierowców u nas w ogóle nie powinna mieć prawa jazdy, bo byle poślizg czy deszcz to nie wiedzieliby w którą stronę kierownicę skręcić. Taka smutna prawda.