Twoje konto

GTranslate

Praktyczny opis 2 tygodniowej podróży+Film

3 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika dareckus
Nowicjusz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 1 miesiąc temu
Dołączył: 05.04.2015 - 14:13
5 Kwiecień, 2015 - 15:09

Praktyczny opis 2 tygodniowej podróży+Film

Witajcie:) Nazywam się Darek i wraz z dziewczyną Justyną zrobiliśmy w zeszłym roku wypad do Gruzji. Chcieliśmy się z Wami podzielić praktyczną kwestią takiej podróży- noclegi, przejazdy, subiektywne oceny itp. Chętnie odpowiemy na pytania i uwagi.

Film:

https://youtu.be/zamkuNikSDY

14.09-28.09.2014r.Gruzja

14.09-15.09 Kutaisi – Tbilisi - Mccheta

Do Gruzji lecieliśmy liniami Wizz Air (Warszawa-Kutaisi), na miejsce dotarliśmy ok. 21 tamtejszego czasu (zmiana czasu – 2h w stosunku do czasu polskiego).
Postanowiliśmy od razu ruszyć dalej. Wybraliśmy nocny pociąg do Tbilisi (start o 00:25). Przy wyjściu z lotniska otoczyło nas i innych turystów mnóstwo taksówkarzy, jako że podróżowaliśmy we dwójkę dla nas ten wariant przejazdu z lotniska się nie opłacał, pojechaliśmy Georgian Bus( 5 GEL/os). Kierowca rozwoził każdego w miejsce, które mu odpowiada. Warto znać parę słów po rosyjsku, choćby w naszym przypadku „dworzec kolejowy”.


*Na lotnisku otrzymaliśmy darmowe karty sim do telefonu

Okienko biletowe na dworcu czynne jest chyba całą noc, bo mimo późnej pory udało nam się kupić bilety. Jechaliśmy kuszetką 4-osobową. Jazda przyjemna, wygodna, niestety w przedziałach jest bardzo, bardzo duszno. Przedziały są zamykane od wewnątrz. Dla każdego przewidziana jest pościel, należy po nią pójść do przedziału konduktora po tym jak pociąg ruszy.

Wysiedliśmy w Tbilisi. Zaraz obok stacji kolejowej mieści się stacja metra (Squere Station). Pociąg zatrzymał się także wcześniej na Didube - dzielnica, z której odjeżdżają marszrutki. My przegapiliśmy tę stację i wróciliśmy do niej metrem. Przejazd kosztuje 0,50 GEL i na każdej stacji są okienka. Przy pierwszym zakupie należy nabyć kartę, która potem się doładowuje. Na jednej może jeździć więcej niż jedna osoba .

Po dotarciu do Didube ciężko było się początkowo odnaleźć, tym bardziej że w wielu stojących tam marszrutkach kierunek napisany był w języku gruzińskim. Najlepiej pytać kierowców, są bardzo pomocni. Nas wielokrotnie zaprowadzili tam, gdzie trzeba było. W pobliżu postoju znajduje się targ z owocami, pieczywem, itp. Nam bardzo zasmakowały ich wypieki i zawsze zabieraliśmy coś na drogę.

Przejazd do Mcchety 1GEL/os. Tam nocleg znalazł nas sam. Nocowaliśmy w Guesthouse u Georgiego (20GEL/os). Pokoje czyste, z łazienką, bardzo miłe miejsce- zaraz w centrum, koło katedry Sweti Cchoweli.

W mieście warto zaopatrzyć się w kilka pamiątek- mieli dużo wyrobów z filcu- maskotki, apaszki i inne. Myśleliśmy, że pamiątki dostaniemy podobne w kolejnych miejscach, więc odłożyliśmy zakupy na koniec naszej wycieczki i TO BYŁ BŁĄD. Później spotkaliśmy się z takimi wyrobami w Swanetii, niestety ceny były nieporównywalne i dużo wyższe (za mała maskotkę wysokości 5cm pani zaśpiewała 60zł).

Aby zobaczyć panoramę miasta można udać się do klasztoru Dżwari. Taksówkarze proponują cenę 20GEL w 1 stronę. Można też złapać marszrutkę, zatrzymać się na głównej drodze i dojść pieszo.
Jednak odcinek jest dosyć długi- ok. 10 km (tak mówił taksówkarz, nie weryfikowaliśmy tych informacji).
Przystanek marszrutek w kierunku Tbilisi mieści się przy zespole klasztornym Samtewro.

16.09 Mccheta -> Tbilisi (Didube) -> Kazbegi

Dojazd do Kazbegi to ok. 3h, 10GEL/os. W drodze warto poprosić kierowcę o zatrzymanie się chociaż na platformie widokowej na kanion Aragwi.


W górach mieszkaliśmy trochę w oddali od głównych dróg miejscowości. Gospodyni zaproponowała nam obiad i śniadanie następnego dnia w cenie 20GEL od osoby (czyli 35 GEL/os za całość : nocleg +wyżywienie), nie planowaliśmy przeznaczyć aż tyle, więc wzięliśmy tylko nocleg. Właścicielka (Guest House Lela and Rezo Gigauri) ma mnóstwo rekomendacji od Polaków i innych turystów wypisanych na kartkach. Warto poczytać. Gospodarze są naprawdę wspaniałymi ludźmi. Wytłumaczyli, gdzie pospacerować, co zobaczyć, uśmiechnięci, bezproblemowi. Co do posiłków – warto je wziąć.

W Kazbegi jest kilka knajpek, niestety w jednej za dwa Chaczapuri, kawę, herbatę i sałatkę trzeba zapłacić 35 GEL. Jest też restauracja o nazwie Stepancminda. Tam zupa kosztuje 6 GEL, z tym że nie każdy się taką zupą zadowoli.

17.09 Trekking do kościoła Trójcy Świętej.

Warto wyruszyć już ok.6-7 rano(jeżeli planujemy dalszą wędrówkę). Spacer do kościoła trwa ok. 1,5-2h spokojnym tempem. W okresie kiedy my byliśmy w Kazbegi, warto było mieć czapkę. Po dotarciu zdecydowaliśmy się o podejściu pod lodowiec Gergeti. Oczywiście początkowo planowaliśmy pójść tylko zobaczyć monastyr, później poszliśmy kawałek za „górkę”, a potem za jeszcze jedną i tak w końcu osiągnęliśmy nieplanowany cel. Warto !
Niektórzy turyści z planem wdrapania się pod lodowiec podjeżdżali do kościoła taksówką. Trasa piesza zajmuje wg przewodnika ok. 10h w dwie strony, więc aby nie schodzić w półmroku należy wyruszyć wcześnie albo pomyśleć o transporcie chociaż do tamtego punktu ( a no i siły zaoszczędzone). Oczywiście zaprawieni w górskich wędrówkach, zapewne się wyrobią, ja piszę z perspektywy przeciętnego turysty.
Droga w kierunku Kazbeku jest bardzo przyjemna. W ostatnim podejściu przed „pass” jest stromo i kamieniście. Nie ma także oznaczeń – jedynie stosiki kamieni ułożone przez miejscowych wyznaczające szlak. Jednak nie ma problemu z odnalezieniem szlaku, jest widoczny i wydeptany.

18.09 Kazbegi – Tbilisi

Marszrutki odjeżdżają w godzinach porannych 8-9 i ok. 15-17 z głównego placu. Najlepiej zapytać miejscowych, gospodarza domu, w którym nocujecie, oni są najlepiej zorientowani. Po ok. 3h jazdy docieramy do Tbilisi. Metro jest tam świetnym i wygodnym środkiem transportu, docieraliśmy nim praktycznie w każde miejsce, które chcieliśmy zobaczyć.
W Tbilisi udało nam się znaleźć nocleg za 35GEL za dwuosobowy pokój. Trochę się obawialiśmy, że nic taniego w stolicy nie znajdziemy a jednak się udało. Nocowaliśmy w Irina House(należy wysiąść z metro na Mardżaniszwili). Dostaliśmy jakiś „zapasowy” pokój, co prawda był bardzo mały ale zupełnie nic tam nie brakowało. Miał własną łazienkę, był czysty i bardzo przytulny. Posiadał również dormitoria, pewnie w równie przystępnej cenie.

Tbilisi jest przepiękne ! Dokładnie tak jak można przeczytać – łączy wpływy europejskie i azjatyckie. Warto zobaczyć miasto zarówno w dzień jak i po zmroku.

Piękna panorama rozciąga się ze wzgórza, na które wjechać można kolejką linową ( Plac Europy -> Twierdza Narikala ). Do kolejki potrzebna jest ta sama karta co do metra.

19.09 Gori, Upliscyche

Tego dnia wybraliśmy się na jednodniowy wypad do muzeum Stalina w Gori oraz skalnego miasta Upliscyche. Przejazd do Gori 5GEL. W muzeum Stalina obowiązują zniżki studenckie. W cenie 10 GEL mamy wstęp wraz ze zwiedzeniem wagonu (dla mnie najciekawsza część muzeum). W muzeum są darmowi anglo- i rosyjskojęzyczni przewodnicy. W każdym momencie można dołączyć do grupy lub zwiedzać samemu. Niestety wszystko napisane jest tam w języki gruzińskim i rosyjskim, więc jeżeli ktoś jest tylko anglojęzyczny zostaje przewodnik.

Zaraz niedaleko muzeum znajduje się informacja turystyczna i tam można uzyskać wszelkie potrzebne informacje. My pytaliśmy jak dotrzeć do Upliscyche, wzięliśmy mapkę regionu i poszliśmy szukać marszrutki. Postój jest jakieś 10-15 min drogi piechotą. Trzeba kierować się prosto ul. Stalina, następnie na dużym skrzyżowaniu skręcić w prawo. Być może nie jest to dokładna rada, ale sami do końca nie wiemy jak się tam dostaliśmy ;P.
Marszrutki : Gori -> Upliscyche – odjeżdżają co godzinę; Gori -> Tbilisi – co 20 min.
W skalnym mieście wejściówka kosztuje 1 GEL od osoby (studenci), normalny chyba 3 GEL.
Nas Upliscyche nie urzekło, ciężko było sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać w czasach świetności, bo to co zostało zachowane nie zapierało tchu. Jedynie panorama – przepiękna !

Na powrotną marszrutkę czekaliśmy w wiosce, w której wcześniej wysadził nas kierowca. Wsiadamy do jadącej w tym samym kierunku, bo ona potem robi kółko i wraca do Gori.

20.09 Tbilisi

W Tbilisi mieliśmy zostać dwa dni, wyszło 3. Warto przespacerować się na skwer L.Kaczyńskiego, do którego prowadzi ulica nazwana jego nazwiskiem. Wysiedliśmy na przystanku metro Isani. Poza tym, w tej okolicy nic innego nie zwiedzaliśmy.

Z Tbilisi ruszyliśmy w kierunku Batumi. Wybraliśmy nocny pociąg. Kuszetkę 1 klasy( 2 osoby w przedziale), zapłaciliśmy 25GEL/os. W związku z tym, że nie było już miejsc na nocny przejazd do Batumi (bilety poszliśmy rezerwować w dzień odjazdu, gdzieś koło południa –mimo końcówki sezonu miejsc nie było), zarezerwowaliśmy pociąg do Ureki (start o 21:10).

21.09 Ureki – Batumi

Do Ureki dotarliśmy bladym świtem, gdzieś koło 5-6. Stamtąd taksówkarze pomogli nam złapać marszrutkę do Batumi. Niestety pogoda była koszmarna – cały czas lało. Poszliśmy do 24 godzinnej knajpki przeczekać deszcz… i tak sobie czekaliśmy przez 3h i deszcz nie przestawał padać.

W Batumi trafiliśmy w okno pogodowe. Pomimo ulewy w dzień przyjazdu , następne dwa dni były słoneczne i po deszczu nie było śladu. Natomiast dzień po naszym wyjeździe Batumi zostało poważnie zalane.
Nie mieliśmy tutaj zarezerwowanego żadnego noclegu, nie mieliśmy też adresu. Zrezygnowani i bez nadziei, że padać przestanie ruszyliśmy w ulewie szukać dla siebie miejsca. Zaraz niedaleko wyciągu kolejki linowej znajduje się informacja turystyczna, tam pani wypisała nam kilka adresów i poszliśmy szukać. Tutaj noclegi tanie nie są, pytaliśmy i podobno taniej niż 25 GEL/os ciężko coś znaleźć (być może gdzieś dalej…). Nocleg znów sam nas znalazł i przenocowaliśmy za 55GEL/2 os w Batumi Hostel. Tego dnia zbyt wiele zwiedzania nie było, bo pogoda się nie zmieniała i wyglądało, że w najbliższym czasie się nie zmieni.

22.09 Batumi

Rano przywitało nas niebieskie niebo i piękne słoneczko.

W Batumi znajduje się promenada o długości prawie 7km. Po sezonie niestety właściwie wszystko było już zamknięte. Z drugiej strony nie było też dużo turystów i spacerowało się bardzo przyjemnie. Warto wypożyczyć sobie rower miejski. W tym celu należy udać się do informacji turystycznej koło grającej fontanny żeby wyrobić kartę (koszt wyrobienia karty to 20GEL, w tym mamy już 3h jazdy). Panie są bardzo pomocne i nie ma z tym większego problemu. My przejechaliśmy cała promenadę rowerem.

Odnieśliśmy wrażenie, że miasto jest dosyć chaotyczne. Jest tam dosłownie wszystko.

23.09 Batumi - Zugdidi

Tego dnia staraliśmy się wydostać z Batumi. W informacji okazało się, że marszrutki bezpośrednio do Mestii odjeżdżają w konkretne dni tygodnia. My niestety musieliśmy jechać przez Kutaisi, wiec nadrobilismy trochę drogi i w ciągu dnia nie zdążyliśmy dotrzeć do celu. Marszrutka dojechała tylko do Zugididi, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Kierowca podwiózł nas do zaprzyjaźnionego gospodarza, nocleg nie kosztował dużo. Przemiła rodzina, przez resztę wieczoru tłumaczyli, gdzie warto się udać, dostaliśmy własnoręcznie narysowaną mapę (zdjęcie), poczęstowali domową czaczą i ten „przymusowy” nocleg wyszedł nam naprawdę na dobre. Nasze plany dotarcia bezpośrednio do Mestii uległy zmianie i udaliśmy się do malowniczo położonej wioski Beczo na tej trasie. Rano czekała na nas marszrutka, właściciel noclegu wytłumaczył kierowcy co i jak i gdzie ma nas wysadzić. Nie do końca dowierzaliśmy, mieliśmy trochę mieszane uczucia, ale zdecydowaliśmy, że damy się zaskoczyć skoro tak miało być i tak ułożyła się nasza trasa.

24.09 Beczo

Marszrutkarz zatrzymał się na skrzyżowaniu dróg, tam czekał zaparkowany samochód i zabrał nas do wioski. Wszystko było tak jak tłumaczył nam gospodarz dzień wcześniej. Wspaniałe miejsce, urokliwe, spokojne, niezepsute, cudowne. Nie ma tam sklepów (jeden dwie wioski wcześniej- gospodyni mówiła, że słabo zaopatrzony). Zapłaciliśmy za jedzenie w domku w którym spaliśmy, były dwa dania. Naprawdę smaczne, syte i warte swojej ceny.

Tego dnia zrobiliśmy sobie całodzienny spacer po okolicznych wioskach, widoki przepiękne. ;) Dotarliśmy do doliny za ostatnią wioską i rozciągał się tam wspaniały widok na Uszbę.
Można iść również pod wodospady, my jednak tej trasy nie zrobiliśmy, bo pogoda była w tamtym dniu niezbyt stabilna.


\* właściciele domu, w którym spaliśmy mówią po rosyjsku, a gospodyni dodatkowo po niemiecku. Zamieszczam namiary, mają swoją stronę na FB : Svaneti Guest House , Hotel in Becho,Georgia. B&B

25-26.09 Mestia, Uszguli.

Po śniadaniu zeszliśmy do głównej drogi żeby złapać marszrutkę do Mestii. Nie trzeba było długo czekać. W Mestii zanocowaliśmy znów w przypadkowym miejscu, a łazienka, do której trzeba było dotrzeć przez dwór dała nam mocno w kość, bo temperatury były nie wyższe niż 5-10 stopni.
Jeszcze tego samego dnia wybraliśmy się na spacer w stronę lodowca (Chalaadi Glacier), nie liczyliśmy na dotarcie, bo było już po południu a trasa oszacowana jest na ok. 8h (12,5 km). Droga przez mniej więcej ¾ trasy jest bardzo przyjemna i niewymagająca, jak jest dalej nie wiemy. Mapki Geolandu tych tras można dostać w informacji na głównym placu. Poza mapkami my nie uzyskaliśmy tam nic więcej, podobnie jak inni turyści, trafiliśmy na wyjątkowo niezaangażowaną panią :D. Absolutnie nic nie udało się od niej wyciągnąć, mimo że po angielsku mówiła bardzo dobrze. To jednak jest rzecz zmienna i Svanetia jest oczywiście obowiązkowym miejscem na trasie ! 

Do Uszguli, tak jak przeczytaliśmy w internetowych radach, wzięliśmy taksówkę wspólnie z innymi turystami. Wszyscy chętni zbierają się na placu przed informacją. My dogadaliśmy się już dzień wcześniej z dwójką Polaków, a następnego dnia trafiła się jeszcze trójka Czechów, więc mieliśmy pełen skład. Cena nie była przerażająca po podziale kosztów na tyle osób. Droga do Uszguli podobnego rodzaju jak ta prowadząca do Mestii, bardzo często ogromne przepaście, droga kamienista, piaszczysta, mimo tego widać, że kierowcy wiedzą co robią. W Uszguli oczywiście też jest kilka Guest House’ów, my jednak nie mieliśmy już czasu żeby spędzić tam noc. Kierowca dał nam około 2h czasu na spacer, tutaj kwestia dogadania. Niestety nie wiemy, czy można dotrzeć tam marszrutką.

27-28.09 Mestia - Kutaisi.

Jeżeli chodzi o Kutaisi to było to dla nas raczej miasto przelotowe, w drodze z i na lotnisko. Spędziliśmy tutaj jeden dzień, dla pewności, gdyby coś po drodze wypadło i żeby nie pędzić na samolot na ostatnią chwilę.

Obrazek użytkownika Redakcja kaukaz.pl
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 miesięcy 3 tyg. temu
Dołączył: 25.07.2007 - 19:59
6 Kwiecień, 2015 - 22:30

Re: Praktyczny opis 2 tygodniowej podróży+Film

Bardzo ciekawa i pomocna relacja! Gratuluję!

Redakcja kaukaz.pl

Obrazek użytkownika Kamilo
Tamada
Niedostępny
Ostatnio był(a): 2 lata 4 mies. temu
Dołączył: 05.03.2013 - 09:37
7 Kwiecień, 2015 - 12:04

Re: Praktyczny opis 2 tygodniowej podróży+Film

Dzięki za podzielenie się - solidna relacja!

Świetnie, że dotarliście do Becho! Piękna okolica a dość rzadko odwiedzana w porównaniu do Mesti czy Ushguli - a w tej drugiej szkoda, że nie spędziliście więcej czasu :) ale przynajmniej jest okazja do powrotu!

Sakartvelo on my mind! საქართველო ჩემს გულში
Zapraszam do polubienia: www.facebook.com/sakartveloonmymind