Twoje konto

GTranslate

Ubezpieczenie ISIC i EURO26 w Gruzji

6 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Obrazek użytkownika Koniu
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 9 miesięcy temu
Dołączył: 19.04.2010 - 23:02
27 Czerwiec, 2010 - 19:27

Ubezpieczenie ISIC i EURO26 w Gruzji

Witam ma ktoś może doświadczenie z korzystania z tego typu usług i kart ubezpieczeniowych w Gruzji. Zastanawiam się nad zakupem takowego ubezpieczenia i zastanawia mnie jak Gruzińska służba zdrowia patrzy na te firmy? Nie wybrałem jeszcze czy lepsza będzie ISEC czy może Euro??

Obrazek użytkownika Wiolcia
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 4 lata 3 mies. temu
Dołączył: 07.03.2008 - 20:08
28 Czerwiec, 2010 - 12:51

Co roku jeżdżę z takim ubezpieczeniem na wakacje, w Gruzji też je miałam, niestety ( a raczej na szczęście) do tej pory z nich nie korzystałam za granicą (poza zniżkami na bilety wstępu). Z tego co wiem to nie gruzińska służba zdrowia będzie tu miała coś do powiedzenia, a towarzystwo ubezpieczeniowe w Polsce. Jeśli coś się niedobrego stanie za granicą, musisz się po prostu z Polską skontaktować jak najszybciej po wytyczne, co robić. I z tego co słyszałam, po powrocie do Polski zwracają Ci koszty leczenia.
Co do wyboru kart, to nie ma chyba znaczenia, tyle że Euro jest na rok, a ISIC do końca każdego roku (ale jeśli wykupisz w ISIC inną opcję, będzie i na rok). Wybór karty ma znaczenie np w Syrii (zniżki na bilety wstępu na ISIC, Euro nie zawsze honorują), ale myślę że w Gruzji nie jest to istotne.

http://www.podrozeduze.pl/

Obrazek użytkownika Koniu
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 9 miesięcy temu
Dołączył: 19.04.2010 - 23:02
28 Czerwiec, 2010 - 20:14

Szczerze to odbiegnę troszkę od tematu ale zacząłem szukać informacji o tych ubezpieczycielach i dochodzę do wniosku że nie warto. Wszystko dobrze gdy nic nam się nie dzieję jednak, natrafiłem na wiele opisów świadczących o niewypłacaniu należności, uciekaniu od odpowiedzialności itd.

Quote:
Wyjazd na narty skończył się dla klienta towarzystwa ubezpieczeniowego Signal Iduna ( EURO 26 ) złamaną nogą, operacją w szpitalu i przedwczesnym powrotem do kraju. Od ponad dwóch lat ponaglany przed austriackich windykatorów walczy z ubezpieczycielem o wypłatę pieniędzy.
ZOBACZ TAKŻE

* Koniec tanich ubezpieczeń (26-05-10, 21:00)
* Towarzystwa ubezpieczeniowe zalane szkodami (22-05-10, 01:00)
* Polacy wyłudzają 1,5 mld zł z firm ubezpieczeniowych (28-12-09, 00:00)
* Urzędy pracy skarżą się na agentów ubezpieczeniowych (06-12-09, 09:44)

Rafał Zaborowski złamał nogę na nartach w austriackim Mölltal. Wypadek nie był poważny. - Załamana noga, ale bez komplikacji. Rutynowy zabieg - opowiada. Szpital wystawił rachunek za leczenie - 9,7 tys. euro. Do tego doszły koszty transportu helikopterem (4,3 tys. euro) i powrotu do kraju (4,5 tys. zł).

- Miałem ubezpieczenie z biura podróży, więc się nie przejmowałem - mówi Zaborowski. Po powrocie do kraju wysłał dokumenty do ubezpieczyciela - Signal Iduny - i czekał. Minął miesiąc, drugi, trzeci, odpowiedź nie przychodziła. Dostał za to list z austriackiej firmy windykacyjnej. Wezwanie do zapłaty 4,3 tys. euro.

Zaborowski miał dość. Wynajął prawnika, który zagroził ubezpieczycielowi sądem. - Dzięki jego interwencji dostałem po ośmiu miesiącach od wypadku pismo od Signal Iduny, z którego nic nie wynikało - denerwuje się. Nie było wiadomo ani ile ubezpieczyciel zapłacił szpitalowi, ani kiedy, ani ile jeszcze pozostało do zapłaty.

Na kolejne pisma Signal Iduna już nie zareagowała. Dopiero po interwencji "Gazety" w marcu tego roku tłumaczyła, że zgodnie z warunkami polisy odpowiada za koszty leczenia i ratownictwa tylko do 10 tys. euro. I tyle zapłaciła. Resztę musi opłacić sam.

- Transport helikopterem chyba nie był leczniczy? - pyta Zaborowski. Co innego przekazało mu biuro podróży, gdzie wykupił wyjazd. Ubezpieczyciel miał pokryć koszty leczenia do 10 tys. euro i koszty ratownictwa do 5 tys. euro. - Mam to na piśmie - dodaje. Potwierdził je też pracownik Signal Iduny w biurze przy ul. Jasnej w Warszawie.

Wystąpił do ubezpieczyciela o przekazanie całej dokumentacji związanej ze sprawą. Do dzisiaj jej nie dostał. Dokumentów potrzebuje, żeby pójść do sądu. - Łatwo nie odpuszczę, zwrócę się o pomoc do rzecznika ubezpieczonych - mówi. Na razie pieniądze dla firmy windykacyjnej wyłożą rodzice, żeby odsetki chociaż przestały rosnąć. Przez dwa lata uzbierało się już ich 1,7 tys. euro. W sumie musi zapłacić ponad 6 tys. euro.

- To nie był poważny wypadek, a ubezpieczyciel robi takie problemy - mówi Zaborowski. - Co by było, gdyby komuś naprawdę się coś stało. Przecież skoro płaci się za polisę, to po to, żeby w razie wypadku mieć pewność, że towarzystwo pokryje koszty.

Przekonuje, że Signal Iduna mogła poinformować go po wypadku, że nie opłaci wszystkich kosztów. - Skróciłbym wtedy pobyt w szpitalu albo znalazł tańszy transport do kraju - mówi.

O wyjaśnienia poprosiliśmy Signal Idunę w marcu. Do dzisiaj nie dostaliśmy odpowiedzi.

http://wyborcza.biz/finan...zaplacic_6.html

Obrazek użytkownika Pasza
Poznający Kaukaz
Niedostępny
Ostatnio był(a): 7 lat 4 mies. temu
Dołączył: 05.06.2010 - 19:20
28 Czerwiec, 2010 - 22:34

Jeżdżę z EURO 26 już od paru lat - nie musiałem na szczęście używać jej w celach ubezpieczeniowych.
Mam trochę doświadczeń z tą kartą próbując uzyskać zniżkę - czasem bardzo ciężko wyegzekwować cokolwiek. Najpopularniejsza jest ISIC i na nią o wiele łatwiej uzyskać ulgę. Miałem parę sytuacji w której chciałem kupić ulgowy bilet wstępu w Syrii, Turcji, czy Libanie - patrzyli na moją kartę EURO26 a potem pokazywali mi szablon ISICa i mówili że nie da rady na EURO brać ulgi :( Czasem po długich dyskusjach i kręceniu jak się da udawało się wejść z biletem ulgowym, a czasem po prostu nie zauważali różnicy.

Euro na pewno bardziej się opłaca jeśli chcesz robić zakupy w sklepach gdzie karta ta ma zniżki 5, 10, a czasem nawet 20 %. Niektórzy przewoźnicy honorują także tą kartę - w Portugali zdaje się że na pociąg dostałem 5 %. Co do Gruzji to nie wiem czy jakiś przewoźnik daje zniżki - wszystkie zniżki zawarte są w katalogu który dostaje się przy zakupie tej karty i chyba też na ich stronce internetowej.

Pamiętaj że w razie wypadku oni oddadzą Ci pieniążki w kraju (a przynajmniej powinni) a nie zapłacą za Twoje leżenie w szpitalu/zabiegi na miejscu.

Obrazek użytkownika Koniu
Amator Kaukazu
Niedostępny
Ostatnio był(a): 9 lat 9 miesięcy temu
Dołączył: 19.04.2010 - 23:02
29 Czerwiec, 2010 - 00:04

No im więcej się dowiaduje o tego typu ubezpieczeniach tym bardziej nabieram przekonania że nie warto. Rok temu nabyłem opcję sport/ekstrem która ponoć jest dla wyczynowców, okazuje się jednak że jest to pojęcie bardzo śliskie i robią mega problemy z odszkodowaniami.
Dochodzę do wniosku że kartę wyrobić sobie warto jako samą kartę za 30 zł jednak już ubezpieczenie kupić w solidnej firmie.

Obrazek użytkownika ant_eater
Dżigit
Niedostępny
Ostatnio był(a): 3 lata 3 mies. temu
Dołączył: 16.07.2009 - 20:53
30 Czerwiec, 2010 - 13:01

Tez chyba wykupie teraz normalne ubezpieczenie, skoro sa takie jaja. Cos mozecie polecic?

http://www.youtube.com/watch?v=GitwDG-2Txo