Zakładki podstawowe

blackart

Data publikacji Temat | komentarz Komentarz W dziale
14.07.2010 - 17:38 Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.

volta2:
a ja właśnie wróciła wczoraj z gruzji do domu i już mogę co nieco napisać.

najpierw - odnośnie przyjazdu samochodem - nie ma szans na opuszczenie gruzji bez auta, jeśli w paszporcie masz "stickera", oczywiście bez zapłacenia cła.(niestety, sprawdziliśmy to dość boleśnie na własnej skórze...)

...jezeli to nie jakas tajemnica, moglabys napisac cos wiecej? O co chodzilo i jak udalo wam sie z tego wyplatac? Temat ciekawy i moze sie przydac komus takie info na przyszlosc.

A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
09.07.2010 - 01:39 Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.
KOMENTARZ:
Re: Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.

notek:
Próbuję przekonać 5-cio osobową rodzinę do wyjazdu do Gruzji i Armenii naszym samochodem. W zeszłym roku zwiedziliśmy tak bez problemu prawie całe Bałkany z Albanią włącznie, najmłodsza uczestniczka miała 4 lata (teraz 5;-).

...nie gniewaj sie, ale zwiedzanie Balkanow przy tej wyprawie (choc to tez nie zadne ekstremum) to ..jak wyjazd do pobliskiego hipermarketu.

notek:
Pytanie moje jest czy podróżowanie może nie luksusowym, ale dość nowym VAN-em może zwracać uwagę i powodować jakieś niebezpieczeństwa?

Glownym niebezpieczenstwem jest to, ze ten w miare nowy van moze ci sie po drodze po prostu...rozleciec. A wowczas - jak to mowia - bedziesz "w dupie". Jak zobaczysz przecietny gruzinski warsztat samochodowy, zrozumiesz o czym mowie. :)

notek:
Czy będziemy na wstępie krojeni x 2 lub 4?

Jak zaczniecie cwaniakowac, jakie to z was nie swiatowce i jak bardzo oni nie sa zacofanie...to raczej nie powinniscie sie spotkac z czyms takim.
m
notek:
Jakich innych trudności spodziewac się w takiej podróży?

Glownie - martw sie o auto. Tam cienko z assistance. I jak ci sie cos zrypie (zwlaszcza zawieszenie) ..mozesz miec problemy. Nie wiem, ktoredy chcesz sie tam wybierac lecz: przez Rumunie/Bulgarie - drogie mniej wiecej jak u nas. W Turcji - lepsze (warto jednak poczytac o przekraczaniu mostow pomiedzy Europa a Azja), w Gruzji..hmm..jakbycitu...spooooro gorzej niz u nas! Pytanie czy w tym "w miare nowym vanie" zawieszenie ci wytrzyma!

notek:
Czy są problemy włamań do samochodu zwłaszcza pod zabytkowymi miejscami?

Nie slyszalem i nie spotkalem sie z tym problemem. Co oczywiscie nie oznacza, iz na 100% cie to nie spotka. Ludzie sa tylko ludzmi... i zawsze moze sie zdarzyc jakis zlodziej. Aczkolwiek podejrzewam, iz masz tam o to sporo mniejsze prawdopodobienstwo niz w PL.

notek:
Czy może lepiej zaplanować na przyszły rok samolotem?

Samolot jak samolot..pytanie jak chcesz tam na miejscu to dalej zwiedzac. Jesli wynajecie samochodu - to po pierwsze poszukaj na necie jakie to koszta (nie wiem jak obecnie, lecz dawniej to dosc drogo wychodzilo), po drugie - jakie masz umiejetnosci za kolkiem. Kierowcy w Gruzji jezdza dobrze, lecz przecietny polski kierowca-amator moze miec tam spore trudnosci :) Wszystko zalezy od "lacznika pomiedzy kierownica a siedzeniem".

notek:
I jeszcze pytanie do naszych Gruzinów - czy ma sens (chodzi o trudności administracyjne) przyjechanie jakimś tańszym samochodem w celu wygodnego przemieszczania a potem jego sprzedaży i powrotu samolotem?

Sam nie sprawdzalem tej opcji. Wiem, ze w Turcji ci wbijaja auto w paszport. W Gruzji/Armenii bodajze tez. Jesli tak - to mozesz miec spore trudnosci w powrocie do PL. Aleee... lepiej jeszcze dopytaj

A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
14.07.2010 - 17:32 Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.

volta2:
islandia, wyłącz kapsa, bo strasznie trudno się to czyta:)

co do dzieci - moje mają lat 5 i 7, pobyt zniosły rewelacyjnie, tym bardziej że zawierał on elementy ekstremalne(konno w górach), co noc mieliśmy nocleg w innym miejscu, a cały pobyt obejmował 10 nocy. połowa pod namiotem - więc też niełatwo:)

z ciekawoscia podpytam o ta wypawe konna: zalatwialiscie to tam na miejscu? Czy wczesniej zdobyliscie jakies namiary na tego typu usluge? Jakie koszta i trasa? Ogolnie moglabys wrzucic jakies tegoroczne ceny z Gruzji (jakies noclegi, jedzenie, napoje, paliwo, przejazdy marszrutkami itd..co sobie przypomnisz :) )

volta2:

zależy jeszcze gdzie chcecie pojechać i co robić oczywiście - ale np. nad morze dostaniesz się dobrym pociągiem - klimatyzacja:),

no ba! Ale za to odradzam (o ile sie nic nie zmienilo) podroz pociagiem z ..hmm..bodajze z Ninotsmindy do Tbilisi. Ten skwar w wagonach z nieotwieranymi oknami wymieszany z ostrym zapachem sera lezacego wszedzie wokol (locznie z podlogami i gornymi lozkami) i potu oraz zasyfialego kibla, ktory skutecznie odrzucal e od skorzystania (a ja obrzydliwy wszak nie jestem), rozwalone stacje - znajdujace sie oczywiscie poza miasteczkami (bo i po co niby ktos by mial budowac stacje w miescie...heh) i calonocna podroz w tempie piechura z mnostwem postojow po drodze. Hmm... takie rzeczy sie pamieta :) Jedyny plus (o ile bedzie sie na tyle sprytnym by zajac sobie - i utrzymac! - wlasna kuszetke), ze za bodajze 6 lari (dawno to juz bylo i nie jestem pewien tej kwoty) odpadal jeden nocleg po drodze. Bo pociag ten niedlugi kawalek jedzie oczywiscie cala noc.

volta2:

nie bardzo rozumiem o tym zapasie wody, gdzie chcesz mieć ten zapas i gdzie odgrzewać?:)

...moze boi sie, ze w takim Batumi strasznie zimno bedzie i bedzie musial podgrzac te wode, by dzieci przeziebienia nie zlapaly ;P

A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
12.07.2010 - 11:23 Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.
KOMENTARZ:
Re: Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.

notek:

To jednak trochę paniki we mnie zasiałeś. Widziałem na głównej obwodnicy Islandii szuter na paru km, ale jakość była taka, ze tiry po nim zasuwały. Z kolei w Maroku zwykła (albo niezwykłą) Dacią Logan pokonywałem rzekę. Ale masz rację mój van jest przestronny, ale nisko zawieszony i jazda po kamieniach raczej źle się skończy. A naprawa moze wyniesc tyle co kupno tanszego samochodu. Tylko co z nim zrobic potem? ;-) Z tego co widze jakiegos osobowego transita da sie kupic za kilkanascie tys, podobnie 2-3 letnia Dacie Logan. Te samochody poza francuskim silnikiem mają dość wysokie zawieszenie i pewne prowadzenie.
Druga opcja to darować sobie Armenie, wjechać ile się da i albo spędzić resztę czasu w Turcji, albo wynająć u nich samochód (moze z kierowcą).
Dzięki za rady.
P.S. na samolot juz za późno - ceny zrobily się abstrakcyjne.

...no to po kolei: nie piszesz (badz ja przeoczylem) ile masz urlopu/wolnego, dodatkowo nie wiem "co was kreci" i czego oczekujecie po takiej wyprawie. Kazdy z nas jest inny, wiec to co dalej powiem jest tylko i wylacznie moja opinia, zgodna z moimi upodobaniami :)

Na samo zwiedzanie Gruzji potrzeba min. miesiac (optymalnie poltora), pomimo tego iz nie jest to za duzy kraj. Jak pojedziesz - zobaczysz dlaczego :) Wyprawa "sladami Piotra" czyli polaczenie Gruzji z Armenia dlatego tez wydaje mi sie lekko bez sensu. Przypuszczam, iz po prostu braknie ci czasu i zamiast zobaczenia naprawde fajnych miejsc wyjdzie ci z tego "wyprawa na zaliczenie" by moc sobie kolejny krzyzyk na mapie postawic "gdzie bylem" ;P Jak widzisz, nawet Piotr postanowil "poprawic Gruzje" i wybral sie tam ponownie. I to wyzej zawieszonym autem ;)

To samo dotyczy "spedzanie reszty czasu w Turcji". W zeszlym roku - gdy z przyczyn niezaleznych musialem odpuscic Gruzje - poswiecilem czas na zwiedzanie Turcji. Przez 5 tygodni udalo mi sie (autem) zwiedzic raptem 1/2 Turcji (zachodnia czesc do gory do dolu). I tam naprawde jest co zwiedzac. Ze o mozliwosci kapieli w 4 morzach nie wspomnie.

Moja rada zatem taka: wybierz sie do tej Gruzji. Poki jeszcze nie stala sie "modna" i jest tam spokojnie. Nawet swoim vanem. Odradzam przejazd przez Ukraine (choc sam tak jezdzilem). Juz lepiej Slowacja, Wegry, Rumunia, Bulgaria, Turcja. Stan drog mniej wiecej jak u nas badz lepsze (Turcja). W Gruzji zas:
- z Klimati via Batumi do Poti - droga asfaltowa, spoko
- z Poti via Kutaisi, Gori do Tbilisi - droga asfaltowa, spoko
- z Tbilisi via Sighnaghi do Telavi - droga asfaltowa, spoko
- z Khashuri do Akhaltsikhe - droga asfaltowa, spoko. Dalej do odbicia na Vardzie po drodze kawalek zwiru byl ale dobrej jakosci. Byc moze juz nawet tam asfalt jest. Do samej Vardzi prowadzila droga gorszej jakosci (zwir z kamieniami)... ale tez spoko vanem objedziesz.
- Gruzinska Droga Wojenna - wiekszosc asfalt, miejscami zwir, w kilku miejscach moze troszke kamieni. Zwalniajac tu i owdzie tez powinienes vanem objechac.

Jak widzisz zatem glowne drogi masz w miare spoko. Problem jest natomiast z bocznymi, gdybys chcial cos zobaczyc w okolicy (ale mozna jak Piotr zauwazyl wynajac auto badz wynajac marszrutke badz.. jechac po prostu marszrutka).
Pytanie tylko, czy ci w ogole starczy czasu by zobaczyc "cos w okolicy" (jak mowie, nie wiem ile masz urlopu). Sam dojazd z PL trzeba liczyc ok 3 dni w jedna strone (zalezy od ilosci kierowcow na pokladzie). Prom z Poti na Ukraine odradzam. Choc sam nie korzystalem, to na tyle na ile mi sie udalo dowiedziec, plywaja jak chca i kiedy chca. Relacja Piotra zdaje sie to potwierdzac.

Armenie zostaw sobie na jakis niedlugi wypad samolotem z wynajeciem auta na miejscu. Spytaj Chickena o koszty wynajmu, gdyz wynajmowali w zeszlym roku. Na Turcje..to tak z 2 m-ce by sie przydaly ;P

Sprawdz dobrze auto przed wyjazdem, wez - jak Piotr radzi - jakies minimum czesci zamiennych "w razie czego" i.. trzymaj sie glownych drog. Powodzonka! :)

Turystyka, wyprawy i podróże...
10.07.2010 - 19:40 Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.
KOMENTARZ:
Re: Wyjazd rodzinny samochodem a bezpieczeństwo i trudności.

notek:
nie gniewam się ;-) chodziło mi raczej o to ze BiH i Albanie tez co niektórzy odradzali na wyjazd samochodem z rodziną.

eeee tam! Prawie wszedzie mozna sie wybrac, akurat kto jak kto ale ja nie lubie siac paniki :) Wystarczy tylko "miec glowe na karku" i myslec. Ogolnie rzecz biorac - Gruzja to spokojny, goscinny kraj z przepieknymi widokami i praktycznie czterema strefami klimatycznymi. Koniecznie trzeba ja zwiedzic moim zdaniem. Jedyny problem to..no wlasnie: drogi! O ile dziury to nie zadne zaskoczenie, lecz jesli na miedzynarodowej drodze do Armenii nagle konczy sie asfalt i jedziesz po kamieniach..to troszke moze zdziwic :) A i zdarzalo mi sie jechac drogami wygladajacymi na mapie na "dosc przyzwoite" a faktycznie niewiele odbiegaly od dna rzeki i o asfalcie mozna bylo tylko pomarzyc :)

Nie zdziwi za to widok sporej ilosci aut z porozbijanymi przednimi szybami/reflektorami czy widok gruzinskich marszrutek ze specjalnymi pokrowcami na przednich maskach, chroniacych przed kamieniami.
Pytanie po prostu czy:
- ci nie szkoda w miare nowego auta
- jestes pewny jego bezawaryjnosci (im nowsze auto tym mniej nadaje sie na takie wyprawy - za delikatne, za duzo elektroniki i wymagajace "w razie czego" dosc mocno specjalizowanego warsztatu)
- jestes pewny, ze bezproblemowo twoje auto znosi slabej jakosci paliwo
- zawieszenie twego auta przetrzyma tamtejsze drogi (lub ich brak ;) )

Caly czas piszesz, iz to van a to akurat nie wrozy dobrze gdyz auta te przewaznie maja komfortowe lecz delikatne zawieszenia a przede wszystkim - nie sa zbyt wysoko zawieszone. Z amerykanskich aut - juz bym wolal tam jechac starym cherokee z uwagi na prostote konstrukcji, wysokosc zawieszenia i starej konstrukcji silnika "przezuwajacego" nawet slabe paliwo). A w niektore fajne miejsca to i 4x4 by sie przydal (choc to juz rozpusta :) ). O ile w miastach jest jeszcze spoko, to poza nimi..hmm..roznie bywa - gruzinska droge wojenna mimo kamieni miejscami powinienes vanem spokojnie objechac ale juz np droga z Batumi do Vardzi to juz bedzie hardcore dla vana (ogolnie warto sie trzymac tylko drog oznaczonych na mapie jako glowne/najlepsze :) )

Osobiscie do Gruzji wolalbym sie wlasnie wybrac starszym autem. Kolega powyzej opisuje swoj wyjazd tam starym mondeo. Nie wiem na ile byl to swiadomy wybor a na ile "bo taki byl pod reka" lecz w swietle tego co napisalem powyzej byl to wybor dosc rozsadny. Tym bardziej, iz bylo to mondeo, do ktorego "w razie czego" bylyby spore szanse na dorwanie tam czesci, gdyz podstawowy pojazd na tamtejszych marszrutkach to wlasnie stary transit (z ktorego niektore czesci powinny do mondeo pasowac). Stara, odporna konstrukcja :)

Co do warsztatu - co to to nie! :) Tam juz nawet butle spawalnicze znaja! :) Zebys choc troche wiedzial o czym mowie, specjalnie dla ciebie wrzucilem fotke typowego gruzinskiego warsztatu (choc moze i znajdziesz oczywiscie w tym kraju kilka lepszych) i to zlokalizowanego w centrum Tbilisi:
http://w485.wrzuta.pl/obraz/55qt4IP8Udz/gruzja-tbilisi_warsztat_samochodowy

Nooo...nie wiem, na ile w razie awarii byliby ci tam w stanie pomoc :)
Choc oczywiscie mozesz spokojnie i bezawaryjnie objechac cala trase i cala ta moja gadka moze byc niepotrzebna. Uwazam jednak, iz powinienes wiedziec jak tam sytuacja "w razie czego" wyglada :)
Mimo wszystko uwazam, iz sie zdecydujesz i wrzucisz na neta relacje z wyprawy. Udanego tripu! :)

PS. w razie czego pamietaj jeszcze o naczelnej zasadzie tamtejszego PoRD czyli.. duzy ma zawsze pierwszenstwo. I ze wyprzedzanie na lusterka (lub ich brak, co widac po sporej ilosci aut z rozwalonymi lusterkami..heh) nie jest niczym dziwnym. Do tego, ze na dwupasmowej ulicy moze sie zrobic i piec pasow powinienes chyba byc przyzwyczajony, skoro jezdziles po krajach arabskich. Do powszechnego "klaksonowania" rowniez :) Acha.. i jeszcze jedno: jesli ktos cie wyprzedza i raczej nie ma szans na "zmieszczenie sie" - raczej na pewno sprobuje cie zepchnac z drogi. Na szczescie tam raczej nie ma rowow przy drogach jak u nas. Za to (b.rzadko) moga sie zdarzyc studzienki kanalizacyjne bez pokryw. Koniecznie tez uwazaj poza miastami na krowy! Uwielbiaja wylegiwac sie na drogach w najbardziej nieoczekiwanych miejscach a zwlaszcza na mostach i nie bardzo maja ochote schodzic z drogi.
Ufff...dobra - dosc juz straszenia :) Jak masz glowe na karku i tak dasz sobie rade. Powodzonka!

Turystyka, wyprawy i podróże...
02.06.2009 - 02:03 Wyjazdy do Gruzji w 2009'
KOMENTARZ:
Re: Wyjazdy do Gruzji w 2009'

Jasiek:
Wzorem roku zeszłego, chciałem prosić o wpisywanie przez nas (Was:)) terminów wyjazdów, które zaplanowaliście na zbliżające się miesiące wakacyjne.
Pozdro:D

..jeśli się uda - od 10-15 sierpnia na 5 tygodni (z dojazdem). Trochę krótko..ale to max w kwestiach urlopowych. Chcemy dozwiedzać to, czego nie udało nam się zwiedzić w sierpniu\wrześniu 2008. Wówczas również 5 tygodni nie wystarczyło (no i sowieci troszkę przeszkadzali). Pytanie tylko..czy autko wytrzyma. Tym razem rezygnujemy z samolotu i szykujemy.. uaz-a. Jak się przekonaliśmy, do wielu miejsc niestety można się dostać tylko autem terenowym. Pytanie tylko.. czy uda się przygotować autko do takiej trasy i ..czy uaz dojedzie w ogóle do tej Gruzji..heh. Ale - jesteśmy dobrej myśli :)

pzdr
A.
A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
22.06.2009 - 02:31 Wyjazdy do Gruzji w 2009'

PREZES:
GRUPA z SANOK-a
wyjeżdża 31 lipca wieczorem czyli powinniśmy być mniej więcej :wink:
2~ 3 sierpnia w Gruzji.
Aktualnie jest zapisanych 40-ścioro.
/Trasa jest podana na naszej stronie/

..z ciekawości spojrzałem na Waszą stronkę i nadal nie widzę na jak długo jedziecie (kiedy wracacie).

pzdr
A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
04.09.2008 - 00:26 Wyjazdy do Gruzji w sierpniu/wrześniu

Okraj:
Ok, mozesz mnie traktowac jak szczura uciekajacego z okretu.

..przepraszam jesli poczulas sie urazona - niezupelnie o to mi chodzilo. Bardziej poruszyly mnie Twoje slowa o "nie zawracaniu im teraz glowy swoja osoba i uszanowaniu ich tragedii". Bylas np w Wardzi? Ja bylem. Juz po ewakuacji. Bylismy JEDYNYMI turystami. Jak myslisz, z czego tam sie utrzymuja? Odpowiem: z turystow. Nie ma turystow = nie ma czego do przyslowiowego "garnka" wlozyc. A "uszanowaniem ich tragedii" ciezko im sie bedzie wyzywic. Powiesz: pomoc miedzynarodowa. Hmm.. zycie uczy, ze na takie "zadupia" jak chocby wspomniana Wardzia ta pomoc dotrze w najlepszym razie - w MOCNO okrojonej formie. Albo - co bardziej prawdopodobne - ..wcale.

Turystyka, wyprawy i podróże...
03.09.2008 - 22:52 Wyjazdy do Gruzji w sierpniu/wrześniu

Okraj:
Mam bardzo mieszane uczucia co do Waszych planow wyjazdu. Bylam w Gruzji w pierwszych 4 dniach wojny i mysle, ze to nizebyt dobry pomysl teraz tam jechac. To troche na takiej zasadze: robie sobie wakacje (bo kupilem bilet, bo zaplanowalem juz dawno itd.) i reszta mnie nie obchodzi...
Nie wiem, czy to takie przyjemne jechac na wakacje w miejsce, gdzie nastroje sa - mowiac b. delikatnie, co najmniej nie wesole.
Moze zamiast tego zmienic plany wakacyjne, a Gruzinom pomoc tutaj (chocby przez PAH itp.). Jak pewnie wiekszosc z Was wie, gdy goscisz u Gruzina, on czuje sie za ciebie odpowiedzialny, wiec prosze, pomyslcie chwile i moze uszanujcie tragedie tych ludzi i nie zawracajcie im teraz glowy swoja osoba.

.."bylam w Gruzji w pierwszych 4 dniach wojny". Hmm.. czyli bylas w grupie, SPOREJ grupie uciekinierow z Gruzji. Byc moze nawet widzielismy sie, gdy zegnalismy sie z naszymi wspoltowarzyszami. To.. wiele wyjasnia.
Obawiam sie, iz "zmywajac" sie z Gruzji w tych dniach niewiele mialas okazji przekonac sie, jak tam sytuacja wyglada "naocznie". Gruzini potrzebuja turystow jak "gabka- wody". Gro z nich zyje z turystow, a Putin doprowadza ich tym najazdem wrecz do plajty. Pamietajmy, iz w Gruzji nie ma praktycznie przemyslu. Zyja glownie z tego co (w niektorych rejonach) uprawiaja "na roli" oraz z turystow.
Inna - rownie (o ile nie bardziej) wazna rzecza, jest ich postrzeganie turystow w kontekscie nadzieji na unormowanie sytuacji. Nie czarujmy sie - tysiace uciekajacych turystow (glownie - niestety "naszych", gdyz inne nacje spokojniej podchodzily do tematu) nie moze ich nastrajac optymistycznie. Gdy myszy uciekaja z okretu - nabierasz pewnosci, iz okret tonie. Trudno opisac, jak w wielu miejscach ludzie cieszyli sie z tego, iz nas widzieli i nie mogli uwierzyc, ze sa turysci, ktorzy nie uciekli. W rozmowach - czuja sie samotni i opuszczeni. Dlatego m.in. z taka uwaga ogladaja TV i reakcje swiata na najazd rosjan. Wielokrotnie robili sobie z nami zdjecia powtarzajac: "nie jestesmy sami". Szczerze mowiac - o ile na poczatku nam to imponowalo.. potem czulismy sie zazenowani. Przeciez.. nie robilismy nic niezwyklego i w zaden sposob nie przyczynialismy sie do ich walki z najezdzca.
Zeby Ci to bardziej uswiadomic: wyobraz sobie deptak w Batumi, gdzie zwykle w sezonie (wg info miejscowych) jest ok. 1 mln turystow. A obecnie.. bylismy we 2 na pieknym, dlugim.. symbolicznym miejscu.
Kazdy turysta przybywajacy w obecnym czasie do Gruzji to dla nich jak kolejna jaskolka wiosny... tfu - normalnosci mialo byc :)

pzdr
A.

Turystyka, wyprawy i podróże...
02.09.2008 - 16:45 Wyjazdy do Gruzji w sierpniu/wrześniu

baltazar:
wiem, czytałem, tylko trochę za mało danych, jak na mój gust.
za mało, żebym przekonał pozostałych uczestnikow do wyjazdu :)
poproszę o więcej!

..nie bede nikogo przekonywal. Kazdy sam musi podejmowac decyzje. Co chcesz konkretnie wiedziec? Zadajesz niekonkretne pytania.. to jak chcesz uzyskac konkretne odpowiedzi?
Pytasz, czy jest normalnie "na terenach, gdzie nie bylo ruskich". Nie wiem co dla Ciebie znaczy "normalnie". Ale sprobuje odpowiedziec: auta jezdza, ludzie chodza po ulicach, knajpy funkcjonuja, sklepy funkcjonuja, sa w pelni zaopatrzone, wodka i w sklepach jest, gazety w kiosku mozesz kupic. Tylko asfalt czasami jakby pozwijali....he..he. :) Ale - to tez tam mozna uznac za "normalne".
Jedyna nienormalna rzecz to brak slicznych ukrainskich turystek na deptaku w Batumi ;)

Powiem wiecej - takze na czesci terenow gdzie byli/sa (sytuacja jest dynamiczna) sytuacja wyglada podobnie. Mowie tu np o Poti czy Kutaisi, gdzie mimo iz ruscy tam byli/sa zycie toczy sie "normalnie". Uprzedzam jednak, iz nie wiem jak wyglada "wyzej", na terenie Osetii i Abchazji oraz czesci terenu pomiedzy nimi (znam tylko relacje ludzi). Gori.. no coz: bylem w Gori po pierwszych bombardowaniach ale przed wkroczeniem ruskich - wygladalo nieciekawie ale nie tak tragicznie jak pokazywali w tv. Potem podobno wygladalo juz duzo gorzej. Na chwile obecna (czytaj: kilka dni temu) Gori bylo zamkniete.

Jedynym utrudnieniem sa zmieniajace sie mozliwosci poruszania sie po kraju (w zaleznosci od przesuwania sie ruskich oraz ustawiania przez nich "check-pointow"). Ale marszrutkowcy sa niezwyciezeni i zaraz wynajduja jakis objazd. Co ma tez spore plusy, gdyz dzieki temu mozesz zobaczyc tereny, ktorych "normalnie" bys nie zobaczyl. Oczywiscie dojazd do Kazbegi czy Telavi nie stanowi problemu. Mimo "check-pointow" na zachod od Tbilisi mozna sie tez dostac do Wardzi czy Batumi, gdyz marszrutki jezdza poludniem przez gory.

Sadzac jednak po sporej obawie w Twoich pytaniach to... dajcie sobie spokoj na razie z tym wyjazdem i poczekajcie az sie tam calkiem unormuje. Skoro juz sie boicie to tam pewnie bedzie sie bali jeszcze bardziej. To bez sensu..

Turystyka, wyprawy i podróże...