Zakładki podstawowe

kondor

Data publikacji Temat | komentarz Komentarz W dziale
30.07.2013 - 12:31 co można przewieźć samolotem
KOMENTARZ:
Re: co można przewieźć samolotem

4l wina można mieć w bagażu rejestrowanym.
Tak jak przedmówca napisał, trzeba zerknąć jak to się rozkłada na mocniejsze trunki w przepisach wjazdowych do UE.

P.S
W Kutaisi bardzo słabo wyglądają kontrole i sprawdzanie bagaży podręcznych, nie namawiam do łamania prawa (zresztą jakie to łamanie - zawsze można zostawić) ale jak zaplącze się tam jakiś batonik, bułka czy owoc to można mieć posiłek w samolocie po niższych cenach niż w wizzarowej gazetce:), jest duża szansa że przejdzie.
Sporo osób tak w naszym samolocie konsumowało, widziałem że przeszły jakieś ciastka, brzoskwinie, bułka itp :mrgreen:
A my pozbyliśmy się pysznych kanapek przed security :evil:

Turystyka, wyprawy i podróże...
30.07.2013 - 15:26 co można przewieźć samolotem
KOMENTARZ:
Re: co można przewieźć samolotem

No nie wiem, jedzenia w podręcznym nie można było nigdy zabierać na pokład (może to tylko w lotach do UK) i na Okęciu zawsze konfiskowali, tak samo płyny - może się mylę ale sprawdzę z ciekawości.

toja2123:
Natomiast kontrole w Kutaisi raczej są dokładne i np. nożyczek czy butelki wina na pewno nie przegapią.

Ja wiem czy takie dokładne? położyłem nabitą torbę podręczną zasuniętą suwakiem, w niej etui duże z aparatem, tablet.. czyli elektronika którą zawsze trzeba wyjąć osobno. Nikt nic nie powiedział.Dla porównania na Luton rok temu wrócili mnie, wszystko kazali wyjąć do tego prześwietlali całą elektronikę, przeszukiwali kieszonki, ładowarki itp a do tego skonfiskowali czyścik do lustrzanki. Na Okęciu też wyjeli chociaż.
Tutaj nawet nie pofatygowali się o otwarcie torby, przejechała zamknięta (suwak). W torebce dziewczyny były płyny przekraczające dopuszczalną wielkość, takie antybakteryjne do czyszczenia rąk - nikt się tym nie zainteresował, nawet torebki nie kazali otworzyć (na Okęciu mniejsze musiały przejść w tej przezroczystej torebce), do tego pilniczki itp. chyba też są na liście zakazanej...

Turystyka, wyprawy i podróże...
30.07.2013 - 15:31 Tatariakhni - Tatariachni
KOMENTARZ:
Re: Tatariakhni - Tatariachni

Oj latarnia intelektu kolegi chyba coś przygasa :D (sądząc i po innych napisanych postach...)
Ale dobra i taka odpowiedź, dzięki :D

Może ktoś będzie bardziej pomocny

Kuchnia gruzińska, wino, toasty i ucztowanie
30.07.2013 - 20:39 Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)
KOMENTARZ:
Re: Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)

Mam 2500 zdjęć, chętnie prześlę najciekawsze dla promocji Gruzji :) może najlepiej na maila?.

-----------------
Na dziś zebrałem się do pisania ale niestety już muszę kończyć.
Z góry przepraszam za literówki, ewentualne błędy stylistyczne i fonetyczne pisanie gruzińskich nazw, po ciężkim dniu trudno zebrać myśli do pisania, ale spróbujemy.

W cz. I opiszę nasz pobyt w Batumi mieście które jak myślę poznaliśmy dobrze. A więc.. Przylecieliśmy standardowo do Kutaisi, lotnisko na pierwszy rzut oka skromne, ale nowe i ładne. Bardzo sprawna i miła obsługa, bagaże pojawiły się na taśmie szybko.
W tym punkcie utnę wszystkie spekulacje i pytania które często się pojawiają… Co jest na lotnisku w Kutaisi? Nie ma nic, kompletnie nic, sklepu, kantoru, knajpy, automatu z napojami, bankomatu.. nie ma nic oprócz:
- bezpłatnej otwartej sieci WIFI (bardzo dobrej)
- bezpłatnego automatu z wodą i kubeczkami do niej
- płatnego automatu do foliowania bagażu (cena dosyć duża – 10GEL, my nie korzystaliśmy)
- kilku siedzeń, takich miękkich jak kanapy bez oparcia, bardzo przyjemnie się na nich siedzi 
To byłoby tyle o lotnisku.

Po wyjściu z terminala doznaje się szoku, stado gotowych na wszystko, atakujących bez pardonu i z wściekłością kierowców wszelakich pojazdów jakie znajdują się na zewnątrz: taxi, busów itd. Jest wiele wątków o dojazdach, więc nie będę tutaj się rozpisywał – dodam tylko że są bardzo agresywni i jeśli z góry założyliśmy sobie że jedziemy autobusem to warto stanowczo nie wyrażać zainteresowania ich ofertami. Jeśli zobaczą w Waszych oczach choćby cień zawahania już po Was :D
My daliśmy się skusić, wiele czytałem przed wyjazdem, o pociągach, autobusach.. ale nieopatrznie na hasło Batumi po sekundzie już nasze walizki były niesione do zdezelowanego mercedesa jednego z wielu pod lotniskiem. Przed wejściem oczywiście pytanie ile.. 50 dolarów (nie martwcie się o brak lari, oni dobrze wiedzą że większość przylatujących nie ma waluty i spokojnie biorą zielone  ) Z 50 dolarów utargowałem do 40… ale zaczął brać mnie na litość że to 150km.. itd. I w końcu finalnie dałem mu te 50. Czy to była dobra cena, nie wiem… ale dla mnie akceptowalna. Chęć szybkiego dotarcia do celu zwyciężyła. Kolejnym szokiem był fakt wyglądu co drugiego gruzińskiego auta, brak lusterek, zderzaka, czy innych części auta jest zupełnie normalna, tak samo jak popękana przednia szyba a nawet brak tylnej.. do tego trzeba się przyzwyczaić.
Timor (błękitny mercedes) – taksówkarz okazał się spoko gościem, ale jednocześnie przebiegłym lisem. Opowiadał masę o Gruzinach o Kutaisi, żę tu tyle do zobaczenia – prawie na siłę chciał zrobić nam objazdówkę po mieście po atrakacjach itp. Ale na stanowcze hasło „BATUMI!” odpuścił. Kolejna próba zawiezienia nas do pysznej knajpy po drodze bo musimy być głodni po locie… „BATUMI! JEDLIŚMY W SAMOLOCIE” Odpuścił.. Mówił łamanym rosyjskim, o serze, winie, o Gruzinach, o tym że w Gruzji Policja „NO PROBLEMA” itd.. W aucie klimatyzacja, jechało się spoko.
Kolejne zabiegi Timora przed samym Batumi, że on nam poleci super nocleg.. że w zasadzie to lipa to Batumi, lepiej Kobuleti, że ma tam kolegę ma świetne pokoje.. Kolega nawet „przypadkiem” dosiadł się nas w Kubuleti, całkiem przypadkowo chciał jechać do Batumi.. Zaczęły się pytania o nasz hotel w Batumi itd. Mieliśmy wymówkę szybką i skuteczną – „ HOTEL W BATUMI JUŻ ZAPŁACONY, JEDZIEMY DO BATUMI” Na tym natarczywości się skończyły, i widocznie spadła też życzliwość obu panów 
W tym miejscu bardzo cieszyliśmy się że wybraliśmy Batumi, Kobuleti to taka wioska i kompletnie nie przypadła nam do gustu.
Pod Hotelem wysiedliśmy, dostaliśmy oczywiście namiary na Timora, że on nas wszędzie zawiezie.. jest tani i super i mamy zawsze dzwonić – (Ok, nigdy więcej oczywiście się nie odezwaliśmy).
Hotel LUX (przy ul. Gorgiladze) … szeroko opisywany przeze mnie w innych wątkach z zewnątrz wygląda nieżle, jest na dużej głównej ulicy i tyle dobrego o nim (poczytajcie sobie opisy na Booking.com). Mieliśmy rezerwację wydrukowaną - idziemy… Pod hotelem zawsze stoi kilku „ciemnych panów” wyglądających bardziej na bojowników o wolność Iraku, niż boyów hotelowych. Zaczęła się panika, zamieszanie.. nikt z nich nie zna nawet słowa po angielsku, po rosyjsku też bardzo słabo. Sprowadzili jakiegoś gościa młodego który łamaną angielszczyzną przekazał nam że nie ma naszego miejsca i będzie dopiero od jutra wolne… (mimo posiadanej rezerwacji). Dziś jedną noc mogą przenocować nas w specjalnym pokoju… Co robić??? No nic, trzeba spróbować… specjalny pokój od podwórka okazał się katastrofą, rozmiar 2x3m, mieściło się tylko łóżko.. taka kanciapa typowa. Tragedia, poniekąd byliśmy zrozpaczeni ale zaryzykowaliśmy zostać w nim do jutra, z zastrzeżeniem że nie płacimy.. Nie naciskali. Następnego dnia dostaliśmy już swój pokój 303. W porównaniu do tej speluny był na pierwszy rzut oka apartamentem, jak się później okazało nic bardziej mylnego. Ale o tym już pisał nie będę, w kilku wątkach opisywałem to już. Stanowczo odradzam ten hotel a jeśli już się na niego zdecydujecie (był tani, tańszy o połowę niż każdy inny, wyszło po 60 albo 70 GEL za noc, już nie pamiętam) to przy rezerwacji żądać pokoju od ulicy z zastrzeżeniem że jeśli na miejscu okaże się coś innego to nie zostajecie – nie wiem na ile to pomoże, ale zawsze coś… W którymś z przewodników przed wyjazdem czytałem że Gruzini mają gdzieś często wszystkie rezerwacje i często mimo jej posiadania okazuje się ze pokoju nie ma.
14 nocy w Batumi – super sprawa, fantastyczne miasto w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Dużo plażowaliśmy, plaże szerokie, długie i kamieniste. Bardzo przyjemnie się na nich wypoczywa, tłoku wielkiego nie ma, ceny na plaży porównując z naszymi „kurortami” świetne.
Np. lody na plaży 1.5-2 GEL, piwo lane 1.7-2GEL, Cola w puszcze 1.5GEL – super sprawa. Do tego co chwila gruzińskie babcie noszą różne smakołyki, orzeszki itd. Pod tym względem jest świetnie. Jedyny minus plażowania w Batumi jest taki że nad górami za miastem praktycznie cały czas wiszą deszczowe ciężkie chmury. Często te chmury przynoszą w mieście ulewy… sporo padało ogólnie. Ale to chyba taki urok tego regionu – do tego bardzo wysoka wilgotność. Słabo schną np. ręczniki (zrobiliśmy sobie miejsce do ich suszenia, z kawałka sznurka kupionego na bazarku  ale i tak nie pomoglo). To tyle o plaży-ocena bardzo wysoka.
Co jedliśmy – max. Po gruzińsku, gruziński chleb (0.8GEL) – przepyszny.. z serem, czy masłem – cieplutki, mieliśmy też bardzo dobrą knajpę z Chaczapuri (najlepsze Adżarskie z jajkiem  - 6-8GEL) – knajpka ta wygląda na pierwszy rzut jak FAST FOOD, ale jedzenie super, owoce - głównie arbuzy 0.4-0.5 GEL/kg, śliwki, melony. Testowaliśmy kilka knajp obiadowych (nie jadaliśmy na deptaku itp., knajpy raczej dalej od morza – lepsze jedzenie i taniej). Od 4 dnia pozostaliśmy wierni jednej… fantastycznej, z super obsługą - Kiziki - Khinkali House. Panie mówią po rosyjsku, ceny są ok, jedzenie pyszne… Zżyliśmy się dosyć mocno z tym miejscem, ostatniego dnia naszego pobytu szefowa knajpy przyniosła nam prezent, dziękowała za to że byliśmy, jak to powiedziała „Wy Polacy to klasa”, miło było to usłyszeć. Ja osobiście jako że kompletnie nie mówię po rosyjsku, napisałem na tablecie skromne podziękowanie za pyszne jedzenie w super atmosferze i poprzez google translator zaprezentowałem im po gruzińsku  Efekt był bardzo miły . Polecam tą knajpę każdemu kto będzie w Batumi… z czystym sercem. (mam gdzieś nawet fotkę z menu jak by ktoś chciał, zrobiliśmy ją żeby później w hotelu rozkminiać nazwy gruzińskich potraw  ). Piliśmy głównie fantastyczną gruzińską lemoniadę ZEDAZENI, przepyszne gruzińskie piwa i wino.. w tej knajpce dawali dzban domowego białego wina za 4GEL… Jednego dnia zdarzyło mi się wypić dwa takie dzbanki (tak, to prawda  ) i marnie skończyłem… ale to przemilczmy .
To chyba tyle o jedzeniu. Długo by pisać więcej i zanudzać.
To tyle na dziś – jutro rozwinę wątek dalej  o komunikacji - praktycznych poradach o, tym co warto zobaczyć i jak tam się dostać itd. My podczas naszego pobytu oprócz plażowania:
- zwiedziliśmy Twierdzę Gonio – jak to się mówi, dupy nie urywa.. ale zawsze coś  warto jechać.
- chcieliśmy udać się za miasto gdzieś – KEDA
- delfinarium w BATUMI – bilet 12GEL, (albo 10 ale już nie pamiętam) – fantastyczne!!!
- rybny bazar  - polecam, można fajnie zjeść świeżą rybkę
- sporo jeździliśmy na rowerach, tych miejskich, oglądaliśmy wszelakie zakamarki miasta  – bardzo polecam!!
- jako praktykujący spotterzy udaliśmy się na fotki lądujących od strony morza samolotów na Batumi Airport, nie jest ich dużo ale zawsze coś, dla maniaków warto.
- sporo graliśmy w pingponga (jest wiele stołów do gry na mieście: pingpong – 6GEL/h , bilard 12GEL/h)
- Ogród botaniczny – każdy musi tam być, fantastyczne miejsce ( 6GEL wstęp)
- Wielki młyn nad morzem, przejazd - 1 obrót 3 GEL - widok fantastyczny.
To miasto generalnie żyje nocą, nie imprezowaliśmy – ale jeśli ktoś jest maniakiem klubów, imprez także znajdzie coś dla siebie. Fantastyczne oświetlenie sprawia że jest nocne spacery są przyjemnością, jest gdzie porobić zdjęć. Bardzo mocno rozwinięta sieć ścieżek rowerowych daje duże możliwości aktywnego wypoczynku.

To chyba tyle, jutro rozwinę powyższy temat jeszcze i dokończę wątek Batumi.
Pozdrawiam!

P.S Niech będzie - oto i nasze uwiecznione BATUMI:







Turystyka, wyprawy i podróże...
30.07.2013 - 20:40 co można przewieźć samolotem
KOMENTARZ:
Re: co można przewieźć samolotem

aż tak dobrze chyba nie ma :) obsługa lotniska jest bardzo przyjazna, trzeba przyznać że to najmilsza obsługa lotniska jaką gdziekolwiek widziałem, uśmiechnięci, pożartują..

Turystyka, wyprawy i podróże...
30.07.2013 - 20:41 Gruzini chłodnym okiem
KOMENTARZ:
Re: Gruzini chłodnym okiem

:) no fakt :)

a z czystej ciekawości.. co oni krzyczą przez te szczekaczki z radiowozów jeżdżąc po mieście?

O Gruzinkach, Gruzinach i kulturze gruzińskiej
30.07.2013 - 22:48 Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)
KOMENTARZ:
Re: Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)

KHINKALI HOUSE - KIZIKI
24, Melikishvili str, Batumi

Polecam :) (szczególnie super mają Khinkali, nigdzie już później nie jedliśmy tak dobrych)

P.S
Nie polecam tylko tego --> http://www.kaukaz.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=4476 dalej nie wiem co jadłem, ale to akurat średnie :)

Turystyka, wyprawy i podróże...
01.08.2013 - 12:30 Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)
KOMENTARZ:
Re: Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)

Pozwalam sobie zupełnie się nie zgodzić...
- lemoniada Zedazeni to jedyna pijalna lemoniada, reszta jest okropnie słodka. Zedazeni cytrynowa to klasa

Zedazeni jest fantastyczna, do tego stopnia że już namierzyłem Warszawskie miejsce gdzie można ją zamówić (4zł/0.5! :/ ). Ale są jeszcze przynajmniej 2 rodzaje innej (nazwy nie pamiętam) równie pysznej lemoniady.. Z gustami się nie polemizuje, ale dziwi mnie ta opinia.

- "przepyszne gruzińskie piwo" - takie cos nie istnieje. Znosne są "niefiltrowane" i "extra" Natakhtari i odkryte tutaj w Batumi lokalne piwo. Reszta to jedynie żółte napoje z bąbelkami o nijakim smaku

Jako smakosz tego pysznego trunku, nóż mi się otwiera w kieszeni :twisted: ale.. z gustami się nie polemizuje. Dla mnie wszystkie próbowane piwa były bardzo dobre a Natakhtari uznaje za przepyszne.

- wino można trafić genialne (nam sie udało w Mestii - domowe i w Sinagi - przy degustacji) ale równie często można dostać cos co nazywa się "wytrawnym" a jest półsłodką "Kadarką" lub walącym piwnicą kwasem

tak samo jak wychodzącego karalucha z chaczapuri.. pewnie można, ale nam się nie udało znaleźć opisywanego przez Ciebie wina (tego złego) (karalucha owszem :D )

ogród botaniczny jest wielki, to prawda i swietnie z niego widać morze. Ale jest tez stary i zniszczony, kolejka przed wejściem straszy niesłychanie

ja się kolejki nie przestraszyłem. Ogród jest fantastyczny i jak na gruzińskie realia bardzo dobrze przystosowany dla turystów.

- ścieżek rowerowych jest mnóstwo. Na części spaceruja piesi, bo nie ma chodników, jak przy dojściu do promenady, na innych parkują samochody. I na dokładkę - i tak przejechanie przez ulice ze ścieżki na ścieżkę to walka o życie

To fakt, piszę właśnie o tym w drugiej częśći - gruzini mają w dupie ścieżki rowerowe i fakt że obok jest deptak czy chodnik.. Ale jak się komuś w dupe wjedzie dwa razy to inni schodzą (sprawdzone)

nocne życie w Batumi to też raczej mocno przereklamowane jest. Byliśmy wczoraj od 22:00 do 02:00 zasmakować go. Przerazliwie pusto na deptaku (porównuje do czarnomorskich kurortów na Krymie), dyskoteki są ale puste, dudnią co kilkaset metrów, wabiąc snujące się pary. Na deptaku do zjedzenia praktycznie tylko kukurydza na gorąco, w promocji brak światła przez jakieś pól godziny. Po 1:00 całkowicie zamarł ruch marszrutek, tylko taksówki.

Postanowiliśmy tez spróbować zachwalanej przez Ciebie knajpy, o 23:00 odbilismy sie od zamkniętych na głucho drzwi. Swoją drogą ta knajpa to chyba jakaś sieciowka, kilka ulic dalej znalezlismy cos podobnego, tez nieczynny. Taaaa... Nocne życie :) Potem jeszcze po drodze dwie knajpki, z których nas wyproszono bo już nie serwują jedzenia (mimo napisu OPEN przy wejściu). Wreszcie udalo nam sie trafić do przytulnej knajpki, dostaliśmy bardzo dobre Odzakhuri, do tego wyjątkowo dobre Chaczapuri i kiepskie "piwniczne" wino. Czar prysł gdy okazało się, ze dwie lampki tego wina kosztowały 10 GEL! Wyszliśmy w poczuciu "naciągnięcia" i mamy poważny problem czy isc tam dzisiaj, choć jedzenie było pyszne.

Hm.. jak to czytam to mam nieodparte wrażenie że pomyliliście miasta :mrgreen: Przez 14 nocy tam, tylko dwa razy miasto lekko pustoszało (jak była całodzienna ulewa) a ok. północy na deptaku nie było czasem jak iść taki był tłok. Knajpa - sieciówka?? nie skomentuje :) Fakt, nie wiem do której jest czynna ale jak kiedyś uda Wam się dostać do środka to zobaczycie że z sieciówką nie ma nic wspolnego (jak znajdę to wrzucę kilka fotek ze środka + jedzonko).

To tyle spojrzen czterdziestolatkow, którzy w wielu miejscach byli, wieloma się zachwycili a w wielu zakochali. Batumi - zdecydowanie nie dla nas...
Ja należę do osób dosyć wybrednych jeśli chodzi o miejsca.. co rok od wielu lat przeczesujemy różne zakamarki świata :) , często mam wiele uwag krytycznych ale w Batumi zakochałem się - byłoby idealnie gdyby nie nasz kochany LUX HOTEL.

Dzięki za opinie, szanuje ją :) aczkolwiek pewne sformuowania troszkę mnie zszokowały.. POZDRAWIAM

P.S
Kto jada o 23!!!!??????? :evil: :evil: :evil: :mrgreen:

Turystyka, wyprawy i podróże...
01.08.2013 - 20:56 Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)
KOMENTARZ:
Re: Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)

Broń Boże osobiste ataki..

To jest ta Twoim zdaniem szpecąca i strasząca kolejka w Ogrodzie Botanicznym Batumi.. Mnie ona ani nie przestraszyła, ani nie oszpeciła mi kilkugodzinnego wspaniałego spaceru po parku.
Jest, niech będzie.. ktoś kiedyś jej używał, teraz jest pozostałością. Przeciętny turysta zwiedzający park widzi ją przez całe 3 minuty (tyle zajmuje dojście z Marszrutki do kasy biletowej, po przekroczeniu wejścia do ogrodu już jej nie widać...)

A to kilka dań z naszje knajpy.. na fastfood nie wygląda. Dania, szczególnie Khinkali są pyszne i to nie tylko nasza opinia.



A tutaj jedyne nasze zdjęcie nocne po północy, ok 1.00 - wejście na deptak przy fontannach, nie widać tutaj tego aż tak bo fotografowałem "tańczące" w rytm muzyki fontanny ale ludzi była masa.. z trudem dało się zająć jakiekolwiek miejsce do siedzienia.

Pozdrawiam i smacznego :)

P.S
Tu można kupić ZEDAZENI bo ktoś mnie pytał na privie
http://www.marani.com.pl/pol/strona/oferta

DLA MNIE TA BYŁA MISTRZOWSKA!!!!! -WANILIOWA

Turystyka, wyprawy i podróże...
01.08.2013 - 21:30 Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)
KOMENTARZ:
Re: Praktyczne porady oczami.. trzydziestolatków :)

Wybacz ale fotografując fontanny ustawiam się tak aby nie mieć ludzi w kadrze :) nie fotografowałem tłumu.

Fajnie że byliście w tej knajpie, nam białe bardzo smakowało i nie było kompotem :)
Pozdrawiam

P.S

Knajpa robi wrażenie "sieciowej" od pierwszego momentu, to nie zarzut, to cecha...

No bez kitu.. zachęcam każdego do zjedzenia tam obiadu i napisania czy ta knajpa ma cokolwiek wspólnego z sieciówkami... Nie wchodzę w polemikę dalej, szanuje zdanie przedmówcy ale śmieję się pod nosem bo większego absurdu nie słyszałem dawno. Zachęcam innych do wyrażenia swojej opinii.

A ohydne zardzewiałe wagoniki nad ogrodem botanicznym będą niezmiennie ohydne i zardzewiałe niezależnie od tego jakimi je ozdobimy kontekstem.

Nie chcę aby to było źle odebrane, ale po takim tekście już chyba wiem do jakiej kategorii osób się zaliczasz :) i nie ma sensu polemizować z takimi stwierdzeniami.. Dziesiątki ludzi zachwycone tym miejscem, opinie świetne wszędzie itd. Każdy każdemu poleca ten ogród. Nikt nawet nie zauważył tych kilku widzących przy wejściu wagoników widzianych całe 3 minuty do momentu wejścia, to największy absurd jaki można napisać. Przepraszam, ale nie wytrzymałem.
Jeszcze raz napiszę że szanuje każde, nawet odmienne zdanie - ale po tym co piszesz uważam że każda polemika jest już bezsensowna :)
Miłego pobytu.

Turystyka, wyprawy i podróże...